Linki

 

An-arche.pl

MA

 



Rewolucja kulturalna w Chinach PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 24 Październik 2008 07:21

 

 

Przemysław Sieradzan


Wschód jest Czerwony!!!
 
 
 
 
http://www.chinatour.com/countryinfo/culturalrevlution.jpg

 

Różne spojrzenia na ruch Czerwonej Gwardii podczas Rewolucji Kulturalnej w Chinach

 

Wschód jest Czerwony
Słońce wschodzi
W Chinach narodził się Mao Zedong
W pełni oddany dobru ludu
Jest naszym zbawicielem

(Pierwsza zwrotka popularnej pieśni Czerwonej Gwardii <<Wschód jest Czerwony>>)
 
 
Wstęp
 

 

Dla żaby w studni niebo zawsze jest okrągłe

(Sentencja z Cytatów z Przewodniczącego Mao)

 

Moja praca poświęcona jest wydarzeniom, które miała miejsce w Chinach w latach 1966-1969, określanym jako Wielka Proletariacka Rewolucja Kulturalna (po chińsku: wú chan jie jí wén hua da gé ming), a przede wszystkim roli, jaką odegrał w nich młodzieżowy ruch społeczny Czerwonej Gwardii. Jest to temat bardzo dziś niepopularny. Jeśli historycy zajmują się czerwonogwardzistami (z chińskiego – hong wei bing – dosłownie „czerwoni zbrojni obrońcy”, w spolszczonym brzmieniu – „hunwejbini”), ich badania są od początku silnie nacechowane negatywnymi emocjami i podporządkowane apriorycznym tezom i – w konsekwencji – wnioski do których dochodzą mają charakter niemal blasfemiczny. Przykładem może tu być publikacja skrajnie prawicowych francuskich historyków pod tytułem Czarna Księga Komunizmu.
Nie zamierzam powtórzyć błędu charakterystycznego dla znacznej części zachodnich badaczy, którzy skłonni są analizować fenomen ruchu hunwejbinów, przyjmując za punkt odniesienia schematy pojęciowe i systemy aksjologiczne mające u swych źródeł dominujące nurty światopoglądowe społeczeństw dzisiejszych wysoko rozwiniętych gospodarczo państw. Analizując sytuację w Chinach doby Rewolucji Kulturalnej zamierzam wziąć pod uwagę specyfikę cywilizacyjną i niepowtarzalność dziejów tego państwa. Wielokrotnie w tekście pracy będę konfrontował tradycyjną chińską kulturę z całkowicie ją negującym, radykalnie utopijnym hunwejbińskim programem przemian społeczno-kulturowych.
Celem mojej pracy jest poddanie fenomenu Czerwonej Gwardii – jednego z najradykalniejszych ruchów społecznych w dziejach – rzetelnej analizie, pozbawionej wypowiedzi wartościujących, nie opartej na żadnych z góry przyjętych tezach. Nie będę stronił od wniosków niekonwencjonalnych i kontrowersyjnych. Pragnę zaprezentować kilka alternatywnych spojrzeń na ruch hunwejbiński. Spojrzenia te, moim zdaniem, nie wykluczają się nawzajem, lecz uzupełniają – każde z nich koncentruje się na innym aspekcie ruchu społecznego, jakim była chińska Czerwona Gwardia. Zamierzam przedstawić założenia ideologiczne ruchu, scharakteryzować ich teksty programowe, opisać cele i metody działania. Szczególną uwagę zamierzam zwrócić na etos ruchu Czerwonej Gwardii – zasady, system wartości, wzorce zachowań.
Analizę ruchu hunwejbinów zamierzam poprzedzić wstępem w którym zarysuję historię najnowszą Chin, opisując wydarzenia, które doprowadziły do Rewolucji Kulturalnej. W ten historycznym wstęp spróbuję również wpleść charakterystykę ewolucji ideologicznej Mao Zedonga i wykazać, w jak ogromnym stopniu jego światopogląd ukształtował Czerwoną Gwardię. Przywódcy chińskiej rewolucji postanowiłem poświęcić szczególnie dużą część tekstu pracy dlatego, że Mao był kimś znacznie więcej, niż przywódcą ruchu masowego – dla hunwejbinów był mesjaszem.
Poza fragmentami czysto faktograficznymi, zamierzam nadać mojej pracy autorski charakter. Czytelników namawiam do podejmowania polemiki ze stawianymi przeze mnie tezami. Rewolucja Kulturalna to kontrowersyjny i fascynujący temat, wart rzetelnej, merytorycznej dyskusji. W przeciwnym wypadku, niczym żaba w studni, zawsze będziemy postrzegać niebo jako okrągłe.

 

Tło historyczne – poszukiwanie genezy czerwonogwardyjskiego woluntaryzmu

 

„Światowa wieś musi otoczyć światowe miasto”

Mao Zedong

 

Rewolucyjna teoria Mao Zedonga w swych założeniach odbiegała od marksistowsko-leninowskiej ortodoksji. Choć cel – obalenie dyktatury burżuazji i zastąpienie jej systemem politycznym opartym na władzy ludzi pracy – pozostawał ten sam, maoistowska wizja rewolucji była zupełnie odmienna od leninowskiej. Lenin, tak jak i Marx, uważał wielkoprzemysłowych robotników za jedyną klasę społeczną zdolną do obalenia kapitalizmu i przejęcia władzy. Chłopstwo traktował z pewną nieufnością, uważał je za chwiejną i niepewną warstwę społeczną, niejednorodną pod względem swego obiektywnie rozumianego interesu politycznego, która nie może stanowić podmiotu rewolucyjnych przemian.
Mao Zedong zetknął się z ideami socjalistycznymi podczas swych studiów w szkole pedagogicznej w Changsha. Początkowo pasjonowały go dzieła socjalistów utopijnych i pisma klasyków anarchizmu. Ten okres poszukiwań intelektualnych wywarł znaczący wpływ na późniejsze poglądy rewolucjonisty. Za marksistę Mao uważał się od czasu swojego pobytu w Szanghaju w 1919 roku. Późniejszy przywódca rewolucji wziął udział jako jeden z dwunastu delegatów w zjeździe założycielskim Komunistycznej Partii Chin, którego obrady odbyły się w 1921 roku na pokładzie wynajętej łodzi pływającej po jeziorze w okolicach Szanghaju. Dwunastu mężczyzn wraz z przedstawicielem Kominternu, dla niepoznaki udający turystów, założyło organizację, która w przyszłości stanie się najliczniejszą partią polityczna w dziejach. Początkowo Mao daje się poznać jako sprawny organizator, sumienny i rzetelny, pozbawiony jednak wygórowanych ambicji intelektualnych. Dzięki determinacji członków-założycieli, ich zdolnościom organizatorskich, w pewnym stopniu zapewne także dzięki wsparciu finansowemu Kominternu szeregi partii systematycznie stawały się coraz liczniejsze. W tym okresie poglądy nie odbiegały od oficjalnej, ortodoksyjnie leninowskiej, linii partii. Już kilka lat później, w 1926 roku, w swoim referacie zatytułowanym O wynikach badań ruchu chłopskiego w prowincji Hunan pisze: „Jeśli miliony chłopów zbuntują się z siłą huraganu, to znajdą się na drodze do wyzwolenia”. To zdanie stało się zalążkiem jednej z najwybitniejszych koncepcji rewolucyjnych w historii myśli politycznej Trzeciego Świata. Ówczesny przewodniczący Tu Xiu i inni działacze KPCh wierni tradycji bolszewickiej, uznający wielkomiejski proletariat przemysłowy za jedyną siłę zdolną do przeprowadzenia rewolucji, odnieśli się do słów Mao (który szybko przystąpił do wcielania swych myśli w rzeczywistość) z wielkim sceptycyzmem. Początkowo można by odnieść wrażenie, iż mieli sporo racji – oparte na chłopskich oddziałach partyzanckich powstanie w prowincji Hunan w 1927 roku, na którego czele stanął Mao, zostaje utopione we krwi przez oddziały wierne puczyście Jiang Jieshi (Czang Kaj-szekowi). Sam Mao ledwo uniknął egzekucji (tradycyjnie w Chinach wykonywanej poprzez publiczną dekapitację skazanego). Szeregi KPCh stopniały sześciokrotnie , reputacja Mao w partii dramatycznie spadła, a jego koncepcje uznano za awanturnicze i całkowicie skompromitowane. Sam Mao, wraz z najwierniejszymi stronnikami zmuszony jest ukryć się w górach. Wówczas przyłącza się do niego partyzancki oddział dowodzony przez Zhu De, niezwykle barwną postać, hedonistę i zawadiakę, genialnego stratega wojny partyzanckiej i późniejszego bohatera wojny domowej. Bezkompromisowa wierność własnej doktrynie, zdecydowanie i determinacja Mao zaczynają rodzić owoce w postaci kolejnych sukcesów. Oddziały partyzanckie dowodzone przez Mao i Zhu zyskują wśród chłopów coraz większą popularność, rozrastają się dynamicznie, a już w 1930 roku Mao proklamuje pierwszą Republikę Rad. „Siedziba” rządu radzieckiego znajduje się w jaskini, jakich bardzo wiele znajduje się w górach Jiangxi. Skromny styl życia Mao Zedonga, tak kontrastujący z bizantyjskim przepycham otaczającym jego głównego wroga Jiang Jieshi, stanie się elementem jego rewolucyjnej legendy.
Właśnie w tym okresie w koncepcjach politycznych Mao zaczyna dominować czynnik, który odegra tak ogromną rolę w założeniach ideowych i praktyce politycznej Czerwonej Gwardii – woluntaryzm. Przypisywanie kolektywnie rozumianej ludzkiej woli nieograniczonych możliwości kształtowania rzeczywistości społecznej, politycznej i ekonomicznej, głęboko obce tradycyjnie interpretowanej myśli marksowskiej uważam za czynnik, który pozwala uznać maoizm za nową i oryginalną ideologię, nie zaś za nurt marksizmu. Ortodoksyjny marksizm, zwłaszcza w swej dogmatycznej postaci wyznawanej przez myślicieli takich, jak Jurij Plechanow czy Karl Kautsky, jest wierny deterministycznemu, heglowskiemu pojmowaniu historii. Zgodnie z założeniami ortodoksyjnego marksizmu historia posiada swą logikę i teleologię. Jej motorem jest nie ludzka wola, a rządzący się obiektywnymi prawami rozwój sił wytwórczych. Zgodnie z tą koncepcją, każda formacja ekonomiczno-społeczna może zastąpiona przez nową na drodze rewolucji dopiero wtedy, gdy odegra już swoją postępową rolę i staje się nieadekwatna – wyalienowana od aktualnego etapu rozwoju sił wytwórczych. Leninizm, który stanowi syntezę marksizmu i myśli politycznej rosyjskich narodników, jest już znacznie mniej deterministyczny. Przypisuje „czynnikowi subiektywnemu” rolę nieporównywalnie większą, nie kwestionuje jednak marksowskiej idei „dziejowej konieczności”. To Mao Zedong w pełni rozwinął na gruncie tradycji marksistowskiej tkwiące w doktrynie politycznej bolszewizmu wątki woluntarystyczne, typowe dla koncepcji narodnickich, anarchizmu, blankizmu i komunizmu utopijnego. W dalszej części niniejszego rozdziału spróbuję wykazać, w jak ogromnym stopniu maoistowskie koncepcje woluntarystyczne wpłynęły na najnowszą historię Chin, swoje apogeum osiągając w opisywanych przeze mnie burzliwych latach Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej.
We wrześniu 1931 roku Mao Zedong odniósł ogromny sukces militarny i psychologiczny dowodząc brawurowym, zwycięskim atakiem na wierne Jiangowi oddziały, w wyniku których nacjonalistyczny militarysta utracił 17 elitarnych dywizji wojska. Zwycięstwo było niezwykle spektakularne – pozwoliło Mao na odsunięcie sprawujących władzę w KPCh grupy absolwentów radzieckich uczelni, w pełni lojalnych wobec Kominternu ortodoksyjnych leninistów znanych jako „28 bolszewików”, i przejęcia inicjatywy. Równolegle rozpoczęła się japońska inwazja na Chiny.
We wrześniu 1934 roku Mao podejmuje pierwszą niezwykle ważną strategiczną decyzję noszącą znamiona woluntaryzmu. W tym okresie nacjonalistyczne wojska Jianga wydawały się zyskiwać znaczną przewagę nad rewolucjonistami. Mao ogłasza hasło „Zmierzamy na północ, by pokonać Japończyków” i decyduje się wyruszyć na czele stu tysięcy mieszkańców południowochińskiej republiki rad z gór Jiangxi do prowincji Shanxi w północnych Chinach. Całe przedsięwzięcie wydawało się absurdalne i skazane na klęskę, Mao głęboko jednak wierzył jednak w to, że determinacja i niezłomna wola zwycięstwa sprawią, że marsz zakończy się sukcesem. Miał rację. Ten trwający rok pochód przeszedł do historii jako Długi Marsz. Taki sam tytuł nosi wiersz, który Mao Zedong napisał w tym okresie, znakomicie wyrażający przekonanie o wszechmocy ludzkiej woli:

 

Armia Czerwona nie lęka się próby długotrwałego marszu;
Tysiąc gór i dziesięć tysięcy rzek są dla niej niczym;
Pięć Grzbietów są dla niej niczym delikatne fale marszczące delikatnie lustro wody;
A górskie szczyty Wumengu to nic więcej, jak kulki błota.
Otulone mgłą klify obmywane przez Rzekę Złocistych Piasków wydają się im ciepłe;
Chłodne zaś żelazne łańcuchy łączące brzegi rzeki Tatu.
Miriady zasp śnieżnych Minshanu tylko budzą w nich radość,
Gdy Armia Czerwona nadchodzi, witają ją uśmiechy.

 

20 października 1935 roku marsz dobiegł kresu. Długość jego trasy wyniosła 9600 kilometrów. Wskutek trudów marszu, chorób i starć z oddziałami wojsk wiernych Jiang Jieshi, oddziałami lokalnych militarystów i plemionami z zachodnich Chin zginęło 70.000 osób. Przetrwało jedynie 30.000 uczestników Długiego Marszu. Wśród nich, oprócz Mao, byli między innymi Zhu De, późniejszy rywal Mao Liu Shaoqi, a także marszałek Lin Biao i wirtuoz dyplomacji Zhou Enlai.
Komunistyczna Partia Chin wysuwała hasło jednolitego frontu wszystkich chińskich sił w walce z japońskimi najeźdźcami. Jiang Jieshi nie był skłonny zgodzić się na to taktyczne porozumienie. Przeciwnie, planował uczynić priorytetem zniszczenie komunistycznej partyzantki. W 1936 miał miejsce „incydent z Xi’an” – dwaj generałowie armii generalissimusa Jiang Jieshi aresztowali swego naczelnego dowódcę, chcąc przejąć władzę. Mao, choć nienawidził Jianga, zdecydował się przyjść mu z pomocą. Zdawał sobie sprawę, że wojna domowa sparaliżowałaby Chiny, czyniąc Państwo Środka łatwą ofiarą armii japońskiej. Wysłał więc swego najlepszego dyplomatę, Zhou Enlaia, który wynegocjował uwolnienie generalissimusa w zamian za jego obietnicę zaprzestania walk wewnętrznych i zgodę na koncepcję sprzymierzenia wszystkich sił w walce z armią japońską.
Mao Zedong i Jiang Jieshi stosowali zupełnie różne koncepcje taktyczne w walce z Japończykami. Generalissimus dążył do konfrontacji w dużych bitwach, stosując w nich czołgi i samoloty. Okazało się jednak, że znakomicie wyszkolone, wyekwipowane i dowodzone oddziały japońskie są w otwartej bitwie niemal niepokonane. Mao Zedong od początku przyjął znacznie skuteczniejszą taktykę wojny partyzanckiej, opartą na nękaniu wroga błyskawicznymi, niespodziewanymi atakami. Nie odnosił spektakularnych zwycięstw, ale systematycznie osłabiał armię japońską. Chińczycy, początkowo zmuszeni do defensywy, wraz z upływem czasu coraz odważniej podejmowali działania zaczepne. Liczebność rewolucyjnej Armii Czerwonej stale rosła. W 1937 roku liczyła ona 40.000 żołnierzy, pół miliona w roku 1940, a w 1945 roku niemal przekroczyła milion. Pod koniec drugiej wojny światowej Komunistyczna Partia Chin kontrolowała terytoria zamieszkiwane przez 100 milionów ludzi. Komuniści zyskiwali coraz większą popularność, co musieli przyznać nawet niechętni im Amerykanie. Davis, przedstawiciel rządu amerykańskiego w Chinach nazwał komunistyczne władze i wojska „...pierwszymi w nowoczesnej historii Chin, które cieszą się szerokim poparciem”. W 1944 roku, u progu ostatecznej klęski, armia japońska przystąpiła do rozpaczliwej ofensywy, zadając znaczne straty wojskom Guomindangu.
W 1945 roku Japończycy zostali zmuszeni do bezwarunkowej kapitulacji. Oznaczało to kres istnienia jednolitego frontu, który i tak istniał jedynie w oficjalnych deklaracjach. Zarówno komuniści, jak i nacjonaliści nie czuli się zdolni do kontynuowania działań wojennych. W sierpniu 1945 roku Mao Zedong i Jiang Jieshi uzgodnili modus vivendi, lecz generalissimus wnet złamał jego postanowienia i w połowie 1946 roku przystąpił do ofensywy. Po początkowych sukcesach nacjonalistów, rewolucjoniści już na początku 1947 roku uzyskali inicjatywę, a w drugiej połowie 1948 roku rozpoczęli zmasowaną kontrofensywę. Armia Czerwona – znana także jako Armia Ludowo-Wyzwoleńcza – była już liczniejsza od sił Guomindangu. Dowodzone przez Zhu De i Lin Biao wojska rewolucyjne posługiwały się bronią zdobywaną podczas rajdów na arsenały znacznie lepiej wyekwipowanych sił nacjonalistycznych. „Jiang jest naszym kwatermistrzem” – żartował Mao. Komuniści w bardzo krótkim czasie zdobyli Pekin, Nankin, Wuhan, Szanghaj, Xi’an i Kanton. Jiang i niedobitki lojalnych wobec niego oddziałów uciekły na Tajwan. 1 października 1949 roku Mao Zedong proklamował na Placu Niebiańskiego Spokoju powstanie Chińskiej Republiki Ludowej.
Komuniści przystąpili do odbudowywania kraju ze zniszczeń wojennych, wprowadzania reformy rolnej i upaństwowienia przemysłu. W miastach specjalne trybunały upaństwawiały własność burżuazji. Doraźne sądy wojskowe wydawały wyroki śmierci na znienawidzonych właścicielach ziemskich, rozpoczęto kampanię walki z powszechnym wśród Chińczyków analfabetyzmem. Zaskoczony zwycięstwem rewolucji Stalin zgodził się udzielić Chinom kredytu o wartości 300 milionów dolarów.
Niespełna rok po powstaniu Chińskiej Republiki Ludowej rozpoczęła się wojna domowa w Korei. Wskutek poważnego błędu radzieckiej dyplomacji, której przedstawiciel w proteście przeciw nie uznaniu Władz Chińskiej Republiki Ludowej za prawomocnych reprezentantów Chin bojkotował posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, nie mógł zatem skorzystać z prawa weta, wkrótce nastąpiła interwencja wojsk Amerykańskich pod błękitnymi sztandarami ONZ po stronie południowokoreańskiego Reżimu Syngmana Rhee. Stalin, od początku przeciwny rozpoczynaniu wojny przez koreańskich komunistów, pozostał bierny. Mao Zedong po raz kolejny zaprezentował swoją niezłomną determinację i woluntarystyczny światopogląd. Nie zważając na siłę przeciwnika, za nic mając nieuchronne straty, postanowił interweniować. Licząca niemal milion żołnierzy armia Chińskich Ochotników Ludowych, składająca się w większości z weteranów Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, wsparła oddziały wierne północnokoreańskiemu przywódcy Kim Ir Senowi. Chińczycy początkowo osiągnęli spore sukcesy, później inicjatywę odzyskali Amerykanie dowodzeni przez Dwighta McArthura, aby ostatecznie wojna zakończyła się nie satysfakcjonującym żadnej ze stron powrotem do status quo ante.
Po XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w 1956 roku, na którym Nikita Chruszczow wygłosił referat potępiający Stalina i przypieczętował swoje zwycięstwo w wewnątrzpartyjnej walce o władzę, stopniowo zaczęły narastać chińsko-radzieckie animozje. Mao uznał przesłanie zjazdu za rewizjonistyczne. Gdy Chruszczow w 1959 roku przybył z oficjalną wizytą do Pekinu, przywódca chińskiej rewolucji okazywał mu nieskrywaną pogardę. Nowa koncepcja polityki zagranicznej była jednoznaczna – to Pekin, a nie Moskwa ma być nowym centrum światowej rewolucji. To walka zbrojna, a nie „pokojowe współistnienie” stanowi drogę do zmiany świata. Rewolucja dokona się nie w krajach wysoko uprzemysłowionych, a w Trzecim Świecie. Mao Zedong, architekt nowej polityki zagranicznej Chin, ekstrapolował doświadczenia rewolucji chińskiej na cały świat – „światowa wieś miała otoczyć światowe miasto” podobnie, jak chłopska partyzantka zdobyła Pekin i Szanghaj. Od 1960 chińscy politycy określali ZSRR jako państwo, gdzie panuje „państwowy kapitalizm” i mówili o burżuazyjnej kontrrewolucji, która miała tam miejsce. Rozłam w obozie socjalistycznym stał się faktem.
Równolegle z zakończeniem wojny koreańskiej w 1953 roku zakończony został zakończony projekt odbudowy Chin ze zniszczeń wojennych. W tym okresie pierwsze Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych wybrało jednogłośnie Mao Zedonga przewodniczącym republiki i uchwaliło konstytucję ludową. Wtedy też rozpoczął się pierwszy plan pięcioletni, stawiający sobie za cel rozpoczęcie procesu industrializacji kraju. Pierwsza pięciolatka, zaprojektowana i przeprowadzona niemal dokładnie według radzieckich i środkowoeuropejskich wzorów, zakończyła się w 1957 roku – plan zrealizowano, choć nie udało się go znacząco przekroczyć. Maksymalista Mao Zedong nie mógł zaakceptować wizji tak powolnego tempa przemian. Na VIII zjeździe Komunistycznej Partii Chin wygłosił referat, w którym zażądał gruntownej rewizji założeń kolejnej pięciolatki. Uchwalono, że celem planu ma być podwojenie produkcji rolnej i kilkakrotne zwiększenie produkcji przemysłowej. Mao proklamował Wielki Skok Naprzód – doniosły projekt, który miał w kilka lat zbudować w Chinach materialne podstawy dla rozwoju cywilizacji komunistycznej.
Trudno znaleźć w dziejach ludzkości bardziej jaskrawy przykład woluntaryzmu w dziedzinie gospodarki. Ekonomia nigdy szczególnie nie pasjonowała Mao Zedonga – chiński rewolucjonista był skłonny raczej niezłomnie trwać przy swoich marzeniach, ani na chwile nie tracąc wiary w nieograniczony potencjał chińskiego ludu, niż beznamiętnie studiować gospodarcze wskaźniki i na ich podstawie podejmować bez emocji perspektywiczne decyzje. Mao głęboko wierzył, że nadrobienie cywilizacyjnego dystansu dzielącego Chiny od najwyżej rozwiniętych przemysłowo państw jest możliwe w ciągu bardzo niedługiego czasu dzięki wyrzeczeniom i wytężonej pracy. Ideę tę ilustrowało przewodnie hasło Wielkiego Skoku Naprzód: „Trzy lata usilnych starań i 10 tysięcy lat szczęścia”. Zgodnie z koncepcją Mao (zaś wbrew zasadniczym założeniom ortodoksyjnego marksizmu-leninizmu) Chiny miały zbudować komunizm pomijając etap socjalizmu.
Podstawą jednostką nie tylko gospodarki, ale i organizacji społecznej Chin miały stać się wiejskie wspólnoty produkcyjno-konsumpcyjno-ekonomiczno-polityczno-kulturalne nazywane komunami. Każda komuna (tu nasuwają się pewne skojarzenia z falansterami Charlesa Fouriera) miała funkcjonować niczym autonomiczny organizm, opierając się na podziale pracy między osoby ją współtworzące. W komunach nie tylko produkcja, ale i konsumpcja miała charakter kolektywny. Nie istniała własność prywatna, wszyscy członkowie wspólnoty mieli takie same prawa korzystania z dóbr będących jej własnością. Podjęto próbę zniesienia rodziny – wychowaniem dzieci miały zajmować się żłobki, przedszkola i szkoły. Miało to na celu wykorzystanie jak największej liczby rąk zdolnych do pracy. Mao Zedong był przekonany o tym, że Wielki Skok Naprzód musi zakończyć się tryumfem. Jego nieograniczoną wiarę w możliwości ludzi znakomicie ilustruje wypowiedź: „Uwolnienie wszystkich wytwórczych sił ludu będzie procentowało podobnie, jak poznanie atomu”.
Podstawowym założeniem Wielkiego Skoku Naprzód było radykalne ograniczenie konsumpcji, które umożliwiło zwielokrotnienie nakładów na akumulację. Bezwzględny priorytet stanowiła rozbudowa przemysłu ciężkiego, co było niemożliwe do osiągnięcia bez gigantycznego zwiększenia wytopu stali. Zadanie to powierzono między innymi komunom rolniczym. W każdej z nich musiała funkcjonować prowizoryczna huta, w której wytapiano stal.
Wielki Skok Naprzód zakończył się klęską. Nie udało się spełnić zupełnie nierealistycznych założeń. Produkcja rolna zamiast podwoić się, spadła, a produkowana w wiejskich piecach stal często nie nadawała się do użytku. Mao Zedong poniósł osobistą klęskę. Na stanowisku przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej zastąpił go Liu Shaoqui. Liu, który stał się odtąd osobistym wrogiem Mao, grzmiał: „Katastrofy wywołane błędami ludzkimi dotknęły cały kraj. Będziemy musieli zapamiętać tę lekcję!”. Na Mao powszechnie zrzucano winę za wszystkie niepowodzenia. Na początku 1961 roku, zewsząd poddawany krytyce, przywódca rewolucji wycofał się z życia publicznego. Mylili się ci, którzy sądzili, że na zawsze...

 

Wschód Czerwonego Słońca

 

„Człowiek postępowy to ten, który wykonuje robotę za tych, którzy zostali w tyle”

Mao Zedong

 

Wiele wskazywało na to, że Mao Zedong zostanie zdegradowany do roli żywego symbolu (czyli w praktyce żywego eksponatu muzealnego) i będzie pojawiał się publicznie tylko podczas obchodów różnych świąt państwowych. Wydawało się, że woluntarystyczne koncepcje forsowane przez nieobliczalnego Mao zostały bezpowrotnie odrzucone, a pragmatyczni technokraci skupieni wokół Liu Shaoqui, Deng Xiaopinga i Peng Dehuaia ostatecznie przejęli pełnię władzy. Ich dewizą była alegoryczna wypowiedź Deng Xiaopinga, która brzmiała: „Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały – ważne, by łapał myszy”. Zwycięstwo partyjnych pragmatyków w Chinach zostało przyjęte z nieskrywaną radością wśród elit władzy Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych.
Mao Zedong sprawił bolesny zawód wszystkim tym swoim konkurentom, przeciwnikom i wrogom, którzy uznali, że jego era bezpowrotnie przeminęła. Podczas X Plenum Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin tryumfalnie powrócił w październiku 1962 roku. Wygłosił płomienne przemówienie, w którym zdecydowanie potępił sprawujących władzę partyjnych technokratów. Zdemaskował otoczenie Liu Shaoqui jako agenturę burżuazji, która dążą do przeprowadzenia restauracji kapitalizmu w Chinach. Było to jednoznaczne wypowiedzenie wojny tym, którzy „kroczą drogą kapitalistyczną”. Mao powrócił na arenę wewnątrzpartyjnej walki o władzę, w której jego najpotężniejszą bronią miała być Rewolucja Kulturalna...
Kiedy rozpoczęła się Wielka Proletariacka Rewolucja Kulturalna? Można mnożyć odpowiedzi na to pytanie. Być może w już w maju 1964 roku, gdy ukazała się książka Cytaty z Przewodniczącego Mao, powszechnie znana jako Czerwona Książeczka, największy – obok chrześcijańskiej Biblii – bestseller w historii ludzkości. Na pomysł wydania w formie książkowej wyjątków z przemówień i artykułów Mao wpadł minister obrony ChRL, Lin Biao. To nie był zwykły tekst polityczny, jakich wiele ukazywało się w rewolucyjnych Chinach. Czerwona Książeczka nosiła znamiona sacrum, była napisana i zredagowana niczym tekst religijny. Właśnie od momentu jej publikacji Mao Zedong zaczął tracić w oczach swoich entuzjastów cechy charyzmatycznego przywódcy, zyskiwać zaś cechy quasi-boskie, co było najbardziej charakterystycznym rysem Rewolucji Kulturalnej.
Początek Rewolucji Kulturalnej można także powiązać z wkroczeniem na chińską scenę polityczna dotychczas pozostającej w cieniu żony Mao Zedonga – Jiang Qing. Ta ekscentryczna, ekstrawertyczna, mająca skłonności do histerii aktorka i reżyserka teatralna długo pozostawała niezauważona przez chińskich polityków. To właśnie ona po raz pierwszy użyła pojęcia „rewolucja kulturalna” w wygłoszonym przez siebie przemówieniu podczas Festiwalu Opery Pekińskiej. Jiang zdecydowanie skrytykowała akademicki tradycjonalizm większości oper wystawionych podczas festiwalu. Zażądała więcej oper o przesłaniu rewolucyjnym i komunistycznym, do autorów których sama się zaliczała. Peng Zhen, dramaturg, krytyk literacki i jednocześnie burmistrz Pekinu zjadliwie ripostował Jiang, że opery rewolucyjne są infantylne i nie mają wiele wspólnego z dojrzałością umysłową. Ten, pozornie zupełnie nieznaczący, spór o koncepcje estetyczne ujawnił, że konflikt między radykalnie woluntarystycznymi utopistami a pragmatykami przenosi się na absolutnie wszystkie dziedziny życia społecznego. Do otwartej konfrontacji zwolenników obu szkół estetycznych doszło, gdy bliski współpracownik Jiang Qing, krytyk literacki Yao Wenyuan potępił jako reakcyjną i prokapitalistyczną sztukę teatralną Dymisja Hai Rui, będąca alegorią odwołania przez Mao Zedonga ministra obrony Peng Dehuaia. Do krytyków sztuki dołączył Mao Zedong i grono jego najbliższych współpracowników. W obronie autora dramatu, Wu Hana, stanęli niemal wszyscy stronnicy Liu Shaoqui. Choć może to brzmieć zaskakująco (w całej dziejach świata spór o sztukę teatralną rzadko kiedy miewał znaczące konsekwencje polityczne), część autorów (wśród nich biograf Mao Ross Terril) uznaje to właśnie wydarzenie za symboliczny początek Rewolucji Kulturalnej. Jak zalecał Mao w swojej doktrynie wojny partyzanckiej, linia podziału między obydwoma obozami była jasno wytyczona...
Zasadniczym założeniem koncepcji Rewolucji Kulturalnej była sformułowana przez Mao Zedonga teza, że w polityczno-militarne zwycięstwo rewolucji nie jest ostatecznym rozstrzygnięciem walki klas, bowiem siły kapitalistyczne i kontrrewolucyjne działają nadal – nie zmieniły swych celów, a jedynie metody walki. Przejęcie przez partię komunistyczna – awangardę ludzi pracy – władzy politycznej stanowi zwycięstwo w sferze bazy (stosunków własności sił wytwórczych w społeczeństwie). Decydująca o ostatecznym zwycięstwie miała się okazać walka o sferę nadbudowy (czyli zarówno kształt ustrojowy, jak życie kulturalne i intelektualne społeczeństwa). Myśl tę wyrażają słowa Mao: „Rewolucja ekonomiczna nie wystarcza – potrzebna jest prawdziwa rewolucja socjalistyczna!”. Prawdziwa, rzeczywista rewolucja miała się dokonać w ludzkiej świadomości, co w ilustrują wypowiedziane przez Mao Zedonga słowa :

Jeśli uznajemy, iż w ogólnym rozwoju historii materia określa umysł i byt społeczny, określa społeczną świadomość, również uznajemy – i rzeczywiście musimy uznać – oddziaływanie umysłu na rzeczy materialne, a społecznej świadomości na społeczny byt i nadbudowy na bazę ekonomiczną

Mao Zedong, Lin Biao i Jiang Qing, proklamując Rewolucję Kulturalną, rzucili wyzwanie do walki o ludzkie umysły. Ich wrogiem były spertyfikowane struktury partyjne, kierowane przez „kroczących drogą burżuazyjną” partyjnych technokratów.
W grudniu 1965 roku powstała Grupa do Spraw Rewolucji Kulturalnej przy Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Chin. Pełny skład tej instytucji nigdy nie został podany do wiadomości opinii publicznej. Znane były nazwiska tylko części jej członków. Wiadomo było, że przewodniczącym grupy jest bliski współpracownik Mao, ideolog Chen Boda, a jego zastępcą i zarazem spiritus movens całej kampanii – Jiang Qing.
Walka o ludzkie umysły miała się oprzeć na dwóch siłach – pierwszą z nich miała być dowodzona przez Lin Biao Armia Ludowo-Wyzwoleńcza. Drugą zaś – szczególnie ważną – siłę stanowiła młodzież. I to właśnie zrewoltowanej młodzieży, pretorianom przewodniczącego Mao, poświęcę dalszą część niniejszej pracy.

 

Czerwoni Rycerze Rewolucji

 

 
 
„Mogą być tysiące zasad marksizmu, ale w ostatecznym rachunku mogą być one sprowadzone do jednego zdania: Bunt jest usprawiedliwiony”


Hasło Rewolucji Kulturalnej

 

Dla ortodoksyjnego marksisty historia to dzieje walk klasowych. Posiadanie lub nie sił wytwórczych stanowi najistotniejszy czynnik określający stronę barykady, po której stoi się w walce klas. Karl Marx nie poświęcał szczególnej uwagi konfliktowi pokoleń.
Mao Zedong, wbrew zasadom ortodoksyjnego marksizmu, awangardą swojej rewolucji postanowił uczynić przepełnioną komunistycznymi ideałami młodzież. W myśl jego koncepcji zbudowanie Nowego Świata jest możliwe tylko wtedy, gdy powiedzie się dzieło stworzenia Nowego Człowieka. Młodzi ludzie, nie pamiętający przedrewolucyjnych Chin, nie skażeni ich etyką i systemem wartości, mieli podjąć się zadania definitywnego unicestwienia starego świata. To oni mieli być architektami komunizmu. Idea walki klas została zastąpiona przez koncepcję nieustannej wojny Starego Z Nowym.
Od początku 1966 roku na chińskich uniwersytetach powstawały kółka studenckie, które stawiały sobie za cel studiowanie myśli Mao Zedonga. Coraz większą popularnością wśród studentów cieszyły się hasła wzywające do nieposłuszeństwa wobec władz akademickich. Hierarchiczny system panujący na chińskich uniwersytetach określano jako reakcyjny i feudalno-burzuazyjny. Wykłady często zamieniały się w wiece polityczne, podczas których studenci skandowali radykalnie rewolucyjne slogany. Wykładowcy, w większości wyznający tradycyjne zasady obyczajowe, przyjmowali to z konsternacją.
25 maja na Uniwersytecie Pekińskim szóstka zrewoltowanych doktorantów wydziału filozofii wywiesiło na murze uczelni pierwsze w historii dazibao – „gazetę wielkich znaków”. Gigantyczne arkusze wzywały studentów do niesubordynacji wobec uczelnianych władz, przeciwstawiania się biurokratom z Komunistycznej Partii Chin i bojkotowania jej młodzieżowej przybudówki, Związku Komunistycznej Młodzieży Chińskiej. Ścienne gazety składające się z monstrualnej wielkości chińskich ideogramów stały się odtąd najpopularniejszym medium propagandowym zrewoltowanych chińskich studentów i znakiem rozpoznawczym chińskiej Rewolucji Kulturalnej.
1 sierpnia 1966 Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin podjęło uchwałę zatytułowaną Decyzje w sprawie Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej. Uchwała ta, nazywana w skrócie „16 punktami”, stwierdzała, że celem kampanii jest:

Walka i zgniecenie tych osób u władzy, które kroczą droga kapitalistyczna, krytykę i odrzucenie reakcyjnych, burżuazyjnych akademickich „autorytetów” i ideologii burżuazji i innych klas eksploatatorskich oraz w taki sposób przekształcenie oświaty, literatury, sztuki i innych dziedzin nadbudowy, by odpowiadała ona socjalistycznej bazie ekonomicznej, co umocni i rozwinie system socjalistyczny.

Na mocy uchwały powołano Czerwoną Gwardię. Miałaby ona masową, nieformalną, awangardową organizacją młodzieżową, stawiającą sobie za cel niezłomne i bezlitosne zwalczanie wszelkich przejawów przedrewolucyjnej bądź pozachińskiej kultury i walkę z wszelkimi przejawami społecznej hierarchii, od władz akademickich poczynając, na strukturach partii komunistycznej kończąc. Członkowie Czerwonej Gwardii – hunwejbini – mieli się podjąć zadania zniszczenia wszystkich reliktów Starego Świata. Ich rolą było przygotowanie gruntu dla zbudowania całkiem nowej, komunistycznej rzeczywistości.
Hunwejbin to projekt antropologiczny. Wojownik Czerwonej Gwardii miał być archetypem Nowego Człowieka. Jego etos można było streścić tylko jednym słowem – „bunt”. Wszystkie emocje Czerwony Rycerz Rewolucji – jak nazywano członków Czerwonej Gwardii – podporządkowywał jednej – nienawiści. Hunwejbin darzył płomienną nienawiścią Stary Świat, wraz z jego systemem wartości, porządkiem politycznym, kulturą, estetyką. Żywiołem czerwonogwardzisty była destrukcja – oczyszczający i wzniosły akt unicestwiania wszystkiego, co zidentyfikował jako feudalne, burżuazyjne czy kapitalistyczne. Niczym Płomienny Olbrzym Surtur z nordyckiego mitu o Ragnaroek – Zmierzchu Bogów, mieli definitywnie spopielić Stary Świat we wszystkich jego aspektach, by na jego zgliszczach zbudować nową, doskonalszą rzeczywistość.
Hunwejbini stawiali sobie za zadanie zniszczenie czterech „starych” wartości – ideologię, kulturę, zwyczaje i obyczaje – i zastąpienie ich czterema „nowymi”. Niszczyli świątynie i przedmioty kultu religijnego, wszystkie obiekty związane z tradycją, plądrowali sklepy, zmieniali nazwy ulic, konfiskowali dobra luksusowe i biżuterię, zmuszali ludzi do zmiany sposobu ubierania się. Wszędzie umieszczali portrety Mao Zedonga i cytaty z jego dzieł.
Czerwoni Rycerze Rewolucji prowadzili nieprzejednaną walkę z Komunistyczną Partią Chin. Jej funkcjonariuszy hunwejbini uznali za nową arystokrację, fałszywych komunistów, którzy – głosząc rewolucyjne frazesy – w rzeczywistości dążą do restauracji dawnego porządku. Partyjni biurokraci byli poddawani publicznemu prześladowaniu i zamykani w prowizorycznych aresztach.
Działacze Czerwonej Gwardii prowadzili represyjne akcje wobec tych, których zaliczyli do „pięciu czarnych kategorii” – warstw społecznych uznanych przez nich za filary dawnego porządku. Do „czarnych kategorii” należeli obszarnicy, bogaci chłopi, kontrrewolucjoniści, złe elementy (przestępcy) i prawicowcy. Żadna z tych kategorii nie została ściśle zdefiniowana – pojęciami tymi posługiwano się w sposób swobodny i instrumentalny. Za przedstawiciela jednej z „czarnych kategorii” uznany mógł zostać każdy, kogo hunwejbini uznali za nieprzychylnego Rewolucji Kulturalnej.
Czerwona Gwardia nie była organizacją hierarchiczną, nie posiadała struktur wewnętrznych. Stanowiła wielomilionowy, masowy młodzieżowy ruch społeczny. Była konglomeratem luźno ze sobą powiązanych – a później często zwalczających się nawzajem – grup, które łączyły nie powiązania organizacyjne, lecz wspólna idea. I oczywiście kult Mao Zedonga.

 

Hunwejbini – burzyciele Starego Świata i kolektywny demiurg

 

 

Nie ma budowania bez burzenia

Slogan hunwejbiński

 

 

Przez dwa i pół tysiąclecia etyka konfucjańska stanowiła jeden z najistotniejszych czynników konstytuujących mentalność Chińczyków. Paradygmat konfucjański determinował charakter chińskiej kultury w stopniu znacznie większym, niż pozostałe wielkie tradycje filozoficzno-etyczno religijne: taoizm, legizm i buddyzm. Hunwejbini stawiali sobie za cel anihilację dotychczasowego porządku społeczno-polityczno-kulturowego, określanego jako feudalno-burżuazyjny, uznanego za źródło wszelkiego zła i zepsucia. Nowy Świat – socjalistyczne Chiny – nie mogą być skażone złem starego porządku. Stary Świat musi zostać zniszczony w możliwie najbardziej konsekwentny sposób, aż do swych fundamentów wysterylizowany z wszelkich przejawów złego, zdegenerowanego myślenia, z feudalno-burżuazyjnych tradycji, z konserwatywnej etyki stojącej u podstaw nienawistnej struktury społecznej. Gdyby tak się nie stało, Nowy Świat skażony byłby pewnego rodzaju peccatum originale. Mao sformułował tę zasadę bardzo jednoznacznie i dobitnie w zredagowanej przez siebie dazibao: „Nie ma budowania bez burzenia”. Być może wznoszone na hunwejbińskich wiecach hasło „Rozbić wszystko i obalić wszystko” wyraża tę apokaliptyczną wizję jeszcze dosadniej.
Nowy Świat miał być absolutnym zanegowaniem dotychczasowej rzeczywistości w każdej dziedzinie. Tak też i nowa etyka – hunwejbińska – stanowi absolutną antytezę dotychczasowej – konfucjańskiej.
Mistrz Kong Fuzi nauczał, że istotą etyki jest „miłość do ludzi”. Nie była to bynajmniej miłość rozumiana abstrakcyjnie. Przybierała szereg postaci, z których wszystkie stanowiły czynniki petryfikujące hierarchiczną, piramidopodobną strukturę społeczną. W dalszej części niniejszego rozdziału zamierzam dokonać konfrontacji zasad konfucjanizmu z wybranymi zasadami z hunwejbińskiej broszury Sto zasad burzenia starego i ustanawiania nowego, manifestu programowego hunwejbinów.
Pierwszą z dróg, które mają doprowadzić do etycznej doskonałości, jest xiao, czyli nabożność synowska. Hunwejbini radykalnie przeciwstawiali się powszechnej w Chinach czci dla osób starszych, wysuwali hasło radykalnej przebudowy stosunków rodzinnych. Szerzej opiszę tę kwestię w jednym z kolejnych rozdziałów. Kolejna droga określana jest mianem di, co przetłumaczyć można jako miłość braterską, kultywowanie uczucia wobec swoich rówieśników. Czerwonogwardziści wykazywali lojalność wobec swoich towarzyszy, jednak nieustannie wykazywali rewolucyjną czujność, kontrolując, czy nie hołdują aby ukradkiem burżuazyjnym przyzwyczajeniom. Punkt 53 manifestu formułował jednoznaczne zalecenie: „Niepracująca, prowadząca bezczynny tryb życia młodzieży! Polecamy wam zgłosić się natychmiast do waszych komitetów blokowych, które skierują was do pracy produkcyjnej tam, gdzie tego wymaga dobro państwa”. W innych punktach dokument potępiał feudalno-burżuazyjne zachowania takie jak przesiadywanie w parkach, czy hodowla psów, kotów i świerszczy (sic!). Hunwejbini musieli zatem nieustannie mieć się na baczności i stosować wobec swych kolegów zasadę ograniczonego zaufania. Zasada zhong nakazywała lojalność wobec zwierzchników. Czerwonogwardziści radykalnie negowali także i tę zasadę - w kolejnym rozdziale dokonam spojrzenia na hunwejbinów jako na ruch anarchizujący – dokładnie opiszę ich nienawiść do hierarchii i wszelkiego rodzaju instytucji. Droga li (obyczaje, rytuał, przyzwoitość) nakazywała hołdowanie tradycji i respektowanie powszechnie przyjętych zwyczajów. Punkt 81 Stu Zasad... nawołuje do zaprzestania obchodów noworocznych festiwali, argumentując, iż „Przyniesie korzyści polityczne i ekonomiczne”. Podobny charakter ma punkt 73, zabraniający organizowania hucznych ceremonii ślubnych i przyjmowania przy tej okazji prezentów. Hunwejbini ostentacyjnie negowali wszelkie zasady kultury osobistej, co było szczególnie szokujące dla starszych Chińczyków, zazwyczaj hołdujących tradycyjnej obyczajowości. Niezwykle charakterystyczny żargon hunwejbinów, przesycony wulgaryzmami i agresywny, przypominający raczej język marginesu społecznego niż sposób wyrażania się kojarzony ze środowiskiem studenckim, również nosił znamiona demonstracyjnej pogardy dla powszechnie rozpowszechnionych konwenansów. Hunwejbiński slang szerzej scharakteryzuję w jednej z kolejnych części niniejszej pracy. Podstawowym nakazem dla tych, którzy zdecydowali się na podążanie drogą yi było wyrażanie odpowiednich uczuć w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Zasadzie yi członkowie Czerwonej Gwardii przeciwstawiali kult spontaniczności, pogardę dla „starej obyczajowości”. Czerwonogwardziści odrzucali całość tradycyjnej chińskiej obyczajowości. Ich manifest zdecydowanie zakazywał używania „wyrażeń z wyższych sfer”, jak i stosowania zwrotów kurtuazyjnych oraz charakterystycznych dla języka chińskiego stosowanych przed nazwiskiem tytułów grzecznościowych i odpowiednich dla wykonywanego zawodu. Te ostatnie miały zostać zastąpione przez wspólne dla wszystkich wyrażenie „towarzysz” (tongzhi). „Towarzyszami” nie byli jedynie ci, których uznano za przedstawicieli jednej z pięciu „czarnych kategorii”.
Wyrastający z etyki konfucjańskiej model organizacji przedrewolucyjnego chińskiego społeczeństwa oparty był na zasadzie, że ci, którzy pracują umysłowo, rządzą, natomiast pracownicy fizyczni są rządzeni. Rewolucja 1949 roku nie usunęła tego poglądu ze świadomości zbiorowej Chińczyków. Czerwonogwardziści dostrzegali, że piramidalna struktura chińskiego społeczeństwa nie przestała istnieć – jedyną zmianą było to, że miejsce cesarskiej, a później guomindangowskiej biurokracji zajęli funkcjonariusze Komunistycznej Partii Chin. Partyjni działacze stali się spadkobiercami etosu cesarskich urzędników, wraz z jego immanentnym składnikiem – pogardą dla pracy fizycznej, uznawanej za zajęcie „niegodne”. To spowodowało, że hunwejbini tak często wysuwali postulaty wysłania członków kadr KPCh na wieś, by zajęli się tam pracą produkcyjną w komunach rolniczych. Była to wizja procesu socjalizacji „klasy próżniaczej”, który miał dokonać się poprzez ciężką, fizyczną pracę.
Niektóre żądania hunwejbinów mogą wydać się – gdyby analizować je w oderwaniu od kontekstu kulturowo – historycznego – nieco kuriozalne. Żądania w rodzaju postulatu zmiany zasad sygnalizacji świetlnej w ruchu ulicznym na takie, by światło czerwone oznaczało przyzwolenie na przejście lub przejazd, a światło zielone oznaczało „STOP!” brzmią humorystycznie. Podobnie groteskowe wydać się może żądanie zastąpienia wojskowej komendy „Na prawo patrz!” przez „Na lewo patrz!”, albo nawoływanie do zniszczenia szachów, kości i kart do gry oraz lalek. Jeśli jednak zastanowimy się nad tymi żądaniami w szerszym kontekście, dostrzeżemy ich ukryty głęboki sens. Hunwejbini urzeczywistniali pewną utopię. Dla wszystkich utopistów charakterystyczne jest odrzucenie każdego aspektu zastanej rzeczywistości, co jest konsekwencją uznania jej za całkowicie i nieodwracalnie zdegenerowaną. Projekt świata idealnego konstruowany był poprzez radykalną negację Starego Świata, miał być jego całkowitą odwrotnością. Mieszkańcy opisywanej przez Thomasa More’a w jego sztandarowym dziele wyspy Utopia pogardzali własnością prywatną i majątkiem. Dawali temu wyraz, sporządzając ze złota, znienawidzonego kruszcu, uniwersalnego symbolu pieniądza i handlu, nocniki. Ten archetypowy wręcz przykład może być znakomitym symbolem postulatów Czerwonej Gwardii odnoszących się do sfer kultury i obyczajowości. Ostentacyjne okazywanie nienawiści do symboli Starego Świata ma wymiar katharsis, nosi znamiona magii rytualnej (w znaczeniu, jakie nadawał temu pojęciu James George Frazer).

 

Hunwejbini – ruch anarchizujący
 
 
 
http://www.wilsonsalmanac.com/images2/cult_rev_po.jpg

 

 

„Im większy zamęt, tym lepiej”

Slogan hunwejbiński

 

Czerwonogwardziści nie byli oczywiście wyznawcami ideologii politycznej stworzonej przez Stirnera, Bakunina, czy Kropotkina. Nie negowali konieczności istnienia władzy politycznej. Bardzo daleko im było do absolutyzacji indywidualnej wolności – dążyli do całkowitego podporządkowania jednostki ogółowi. Z pewnością wyznawali zupełnie inny system wartości, niż teoretycy anarchizmu. Z drugiej jednak strony niezwykle często określali się jako „ruch antybiurokratyczny” i „siła antyautorytarna”, co jest bardzo charakterystyczne dla anarchistów, także współczesnych. Hunwejbini negowali jakąkolwiek hierarchię, uznając wszelkie jej przejawy za relikty dawnego porządku. Uprawiali kult spontaniczności, aktywnie przeciwstawiali się wszelkim formom przymusu wywieranego na nich przez państwo, partię, armię, czy kadry uczelni. Żywili pogardę dla prawa stanowionego, uważali się za moralnie uprawnionych do wymierzania sprawiedliwości. To wszystko są cechy typowe dla doktryny i ruchu politycznego anarchizmu. Nazwanie Czerwonej Gwardii ruchem anarchistycznym byłoby zapewne nadużyciem, określenie jej mianem ruchu anarchizującego wydaje mi się w pełni uprawnione.
Jak przystało na ruch anarchizujący, głównym obiektem swej nienawiści hunwejbini uczynili instytucjonalizowany struktury władzy państwowej.
Jeszcze przed utworzeniem Czerwonej Gwardii w sierpniu 1966 roku Mao Zedong wygłosił podczas rozszerzonego posiedzenia Stałego Komitetu biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin przemówienie, w którym zarządził wszczęcie śledztwa w sprawie „tendencji biurokratycznych i feudalnych utrzymujących się nadal w kierownictwie partii”. Zażądał także niezwłocznego usunięcia z szeregów partii intelektualistów, którzy „w głębi serca nadal należą do Guomindangu. 5 sierpnia w Pekinie wywieszono ogromne dazibao podpisane przez Mao Zedonga, które zawierało między innymi następujące treści: „Niech Czerwona Gwardia atakuje Partię! Bombardujcie kwaterę główną! Niektórzy towarzysze przywódcy przywrócili dyktaturę burżuazyjną i chcieli powstrzymać wielki przypływ Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej (...) stłumili rewolucjonistów i narzucili biały terror!”. Aluzja była czytelna – wrogami rewolucji są partyjni technokratyczni biurokraci, tacy jak Liu Shaoqui, Deng Xiaoping i Peng Zhen.
Ojciec duchowy Czerwonej Gwardii, charyzmatyczny marszałek Lin Biao w swoim sierpniowym przemówieniu następująco scharakteryzował swym przypominającym falset głosem zadania stojące przed chińską młodzieżą:

 

„Powinniśmy obalić tych, którzy zajmują kierownicze stanowiska (...), władzę burżuazji i reakcyjnych, <<burżuazyjnych monarchistów>>. Powinniśmy przeciwstawić się wszystkiemu, co hamuje rewolucję. Powinniśmy zniszczyć wszystkie zwyrodniałe monstra i demony (...) [reakcyjne władze burżuazyjne] należy zdyskredytować tak, aby nigdy już nie mogły się podźwignąć.”

 

Pojęcie „monstra i demony” może brzmieć co prawda nieco enigmatycznie, natomiast czerwonogwardziści nie mieli najmniejszych problemów z interpretacją tej alegorii. Matecznikiem reakcji były komitety partyjne wszystkich szczebli, a działający w nich urzędnicy stanowili nieudolnie przefarbowaną na czerwono burżuazję. Na odzew nie trzeba było długo czekać. 4 września w Harbinie wiec odbył się ogromny wiec pod hasłem „Nadal demaskować i krytykować Komitet KPCh prowincji Heilungchiang”. Z każdym dniem rósł radykalizm płomiennych żądań czerwonogwardzistów. 13 września w Xi’an hunwejbini wznosili hasło „Spalić Biuro Północno-Zachodnie KC, ostrzelać komitet prowincjonalny, bronić do śmierci Przewodniczącego Mao”. Warto tu zaznaczyć, że Mao Zedong był wówczas przewodniczącym KC KPCh. Czerwona Gwardia była jednak ruchem, który opierał się nie na logice i rozumie, lecz na potędze woli, ekstatycznych parareligijnych doznaniach i irracjonalnych aspektach ludzkiej psyche. Tego rodzaju sprzeczności logiczne nie były zatem najmniejszą przeszkodą w działaniu. Mao Zedong był dla hunwejbinów kimś znacznie więcej, niż istotą ludzką, nie podlegał mógł być oceniany tą samą miarą, co zwykli śmiertelnicy.
Do najistotniejszych tez maoistowskiej teorii walk klasowych należał pogląd, iż Nawet po zwycięskiej rewolucji socjalistycznej burżuazja nie złożyła broni, dąży do infiltracji partii i oczekuje na sprzyjającą okazję, by przejąć władzę polityczną i dokonać kontrrewolucji – restauracji kapitalizmu. Hunwejbini stali się siłą mającą na celu rozbijanie struktur partyjnych i państwowych, apostołami destrukcji, niestrudzonymi poszukiwaczami „zła i zepsucia” personifikowanych przez „to, co stare”.
Obiektem nienawiści – oprócz partyjnych biurokratów – był Związek Młodzieży Komunistycznej, przybudówka Komunistycznej Partii Chin i kuźnia jej kadr. Członkowie Związku uważani byli przez hunwejbinów za karierowiczów, którzy kierują się jedynie dążeniem do własnego dobra, za nic mają zaś interesy społeczeństwa. Technokratyczny ethos panujący w organizacji młodzieżowej KPCh działacze Czerwonej Gwardii demaskowali jako skrywaną chęć przeprowadzenia burżuazyjnej kontrrewolucji. Dlatego właśnie wzywali członków tej organizacji, by „zniszczyli swoje znaczki związkowe, wyrywając z korzeniami ten trujący chwast”.
Jednym z fundamentalnych założeń etyki konfucjańskiej jest zhong (lojalność), która oznacza kultywowanie gorących uczuć do zwierzchników, władców, pracodawców, czy też własnego kraju. Hunwejbini konsekwentnie negowali wszystkie ścieżki prowadzące do osiągnięcia konfucjańskiej doskonałości etycznej. Odrzucali zatem autorytet władzy państwowej w sposób konsekwentny i jednoznaczny. Choć deklarowali niezłomną lojalność wobec rewolucyjnej Chińskiej Republiki Ludowej, rozumieli ją w sposób niezwykle abstrakcyjny i idealny, jako pewien byt myślny, w żadnym razie nie jako posłuszeństwo wobec jakichkolwiek organów władzy państwowej.

 

10. Hunwejbini –zeloci quasi-religii

 

 

3. Dzieła Mao należy wydrukować i rozprowadzić w jak największej ilości, tak by maoizm rozświetlił każdy zakątek naszego kraju.


Cytat z broszury „100 zasad niszczenia starego i ustanawiania nowego”

 

Jednym z fundamentów ideologicznych ruchu Czerwonej Gwardii była radykalna negacja jakiejkolwiek transcendencji. Hunwejbini, jako wierni uczniowie Mao, odrzucali wszelkie formy religijności i – szerzej – myślenie w kategoriach metafizycznych. Przedstawianie koncepcji filozoficznych Mao Zedonga wykraczałoby poza zakres tematyczny niniejszej pracy, zarysowanie jego poglądów w kwestiach metafizycznych wydaje się jednak konieczne w kontekście rozważań na temat stosunku czerwonogwardzistów do religii. Przedstawię je zatem w możliwie największym skrócie.
Mao Zedong w swych dziełach filozoficznych O właściwym traktowaniu sprzeczności w łonie ludu i W sprawie praktyki, w sprawie sprzeczności, wbrew zachodniej tradycji filozoficznej, przeciwstawia sobie dwie wielkie tradycje intelektualne – koncepcję metafizyczną i koncepcję dialektyczną. Radykalnie materialistyczna filozofia maoistowska zakładała, iż wszelkie koncepcje metafizyczne postrzegają poszczególne elementy rzeczywistości jako oddzielone, statyczne i jednostronne, dialektyka natomiast analizuje świat jako dynamiczny proces. W myśl odrzucanej przez maoizm koncepcji metafizycznej rzeczywistości, fundamenty bytu mają charakter transcendentny, wyznawana przezeń koncepcja dialektyczna zakłada zaś, iż wszystko w świecie materialnym ma wewnętrzną (immanentną) przyczynę swego istnienia i rozwoju. Tą wewnętrzną przyczyną jest niezgodność wewnątrz samej rzeczy, czyli wewnętrzna sprzeczność. Ponadto, wszystkie elementy świata materialnego istnieją nie samoistnie (Mao neguje tu pojęcie substancji!), lecz w powiązaniu z innymi. Dążenie do zniesienia sprzeczności jest czynnikiem pobudzającym rozwój rzeczywistości. Światopogląd religijny, jako Filozofia maoistowska opowiada się za koncepcją prawdy bliską pragmatyzmowi filozoficznemu. W swej pracy W sprawie praktyki Mao Zedong pisze: „Odkrywaj prawdę poprzez praktykę i znowu poprzez praktykę weryfikuj i rozwijaj prawdę. (...) Praktyka, wiedza, znowu praktyka i znowu wiedza. Ten wzorzec powtarza się w nieskończonych cyklach i w każdym cyklu wznosi się na wyższy poziom. Tak przedstawia się całość dialektyczno-materialistycznej teorii”. Ta koncepcja neguje wszelką religijność – religie głoszą bowiem prawdy absolutne, nieweryfikowalne, których źródłem są byty transcendentne.
Obiekt szczególnie zapiekłej nienawiści hunwejbinów stanowiły zinstytucjonalizowane formy kultu religijnego. Czerwonogwardziści negowali jakikolwiek tradycjonalizm, a konfucjanizm, taoizm i buddyzm stanowią niezwykle istotną, integralną część chińskiej tradycji. Hunwejbini radośnie przystąpili do dzieła definitywnego przenoszenia religii na śmietnik historii. Czerwonogwardyjskie bojówki niekiedy znajdowały praktyczne zastosowania dla dawnych centrów kultu (tworzono tam magazyny żywności i szalety publiczne), zazwyczaj były jednak mniej kreatywne – po prostu podpalały i burzyły świątynie.
Po pobieżnej analizie filozofii Mao Zedonga, tak jak i po lekturze podstawowych haseł Czerwonej Gwardii można dojść do wniosku, że zawierają one fanatycznie wręcz antyreligijne przesłanie. Skąd zatem tytuł tego rozdziału? Jak można powiązać radykalnie ateistycznych, krańcowo materialistycznych hunwejbinów z jakąkolwiek formą religijności, choćby miała być to religijność poprzedzona przedrostkiem „-quasi”?
Choć maoizm uznawany jest za radykalny nurt marksizmu, nie ma nic wspólnego z typowym dla myśli marksowskiej antyutopijnym racjonalizmem. Myśl Mao Zedonga jest głęboko irracjonalistyczna, odwołuje się do nieświadomości, eksploruje język symboli i posługuje się kategoriami metafizycznymi (choć je neguje!). Maoizm, odwrotnie niż deterministyczny marksizm, przypisuje ludzkiej woli nieograniczone możliwości przekształcania świata. Człowiek uzbrojony w teorię Mao był niezwyciężony – podobnie jak człowiek wierzący, którego niezłomna wiara „przenosi góry”. Anarchizm Czerwonej Gwardii nasunął mi też pewne skojarzenia z augustiańską maksymą „Kochaj i rób co chcesz”.
Warto przyjrzeć się choćby hunwejbińskiej terminologii. Żadne słowa nie występują w dokumentach programowych Czerwonej Gwardii, jak terminy „stare” i „nowe”. Pojęcia te nie mają nic wspólnego ze swym dosłownym znaczeniem, to terminy metafizyczne! Wszystko, co „stare” staje się obiektem nienawiści, „nowe” natomiast wypisywane jest na sztandarach. To terminologia do złudzenia przypominająca późnostarożytną i wczesnośredniowieczną teologię gnostyczną, postrzegającą rzeczywistość jako pole ciągłej walki między siłami demonicznej Materii i zbawczego Ducha.
Fascynującym wątkiem Rewolucji Kulturalnej jest hunwejbiński ikonoklazm. Dlaczego Czerwoni Rycerze Rewolucji z iście inkwizycyjnym zapałem niszczyli świątynie i wszelkie symbole tradycyjnego kultu religijnego? . Palenie i burzenie świątyń nie jest po prostu negacją religii, jest szczególną, ekstatyczną formą mistycznego przeżycia religijnego, podkreślającą absolutny, konkretny charakter procesu zbawczego (budowania Nowego Świata), który dokonuje się “tu i teraz”.
Ruch Rewolucji Kulturalnej przywiązywał ogromną wagę do nieświadomości zbiorowej. Tradycyjny marksizm wskazywał, że to siły wytwórcze i będąca konsekwencją stopnia ich rozwoju baza (stosunki własnościowe) stanowią siłę napędową dziejów. Maoizm przeciwstawił temu punktowi widzenia swoisty rodzaj kulturalizmu – poglądu głoszącego prymat ideologiczno-filozoficzno-kulturowej nadbudowy nad bazą. To właśnie superstruktura miała być najistotniejszym polem walki klas, a wrogie idee i burżuazyjna myśl miały stanowić największe zagrożenie dla budowy socjalizmu. Rewolucja Kulturalna uderzała przede wszystkim w symbole Starego Świata i Zachodu. Miały one zostać zastąpione symboliką ortodoksyjnie maoistowską. Hunwejbini nie tyle zwalczali tradycyjny chiński zwyczaj ustawiania w domach małych ołtarzyków, często w sposób eklektyczny łączących symbolikę konfucjańską, taoistyczną, buddyjską, z rzadka również chrześcijańską – dążyli do zastąpienia wizerunków inkarnowanych bytów metafizycznych przez portret Mao. Irracjonalna część ludzkiej świadomości wcale nie miała zostać stłumiona i ustąpić miejsca ratio. Ekstatycznie gorąca miłość do Przewodniczącego Mao miała zaspokoić ludzki głód życia duchowego i potrzeby obcowania z transcendencją. Portrety Mao miały być wszechobecne. Pierwszy punkt „Stu Zasad burzenia starego i ustanawiania nowego” brzmi: „Wszystkie komitety powinny być odpowiedzialne za ustawienie na każdej ulicy tablic z cytatami dzieł Mao, odpowiedzialne za to, aby w każdym domu i każdym mieszkaniu znajdował się portret Mao i tablica z cytatami z jego dzieł”. Być może jeszcze bardziej spektakularnie brzmi punkt siódmy: „Wszystkie samochody i pociągi winny być ozdobione portretami i cytatami z dzieł Przewodniczącego”. Widać zatem, że Mao zyskuje w Rewolucji Kulturalnej status nadludzki, staje się Zbawicielem.
Wielkie systemy religijne są oparte na Księdze. Mahabharatą, Torą, Ewangelią i Koranem Rewolucji Kulturalnej były Cytaty z przewodniczącego Mao, powszechnie znane jako Czerwona Książeczka. Książka ta ukazała się nakładem Wydawnictwa Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w maju 1964 roku. Wszystkie kolejne jej wydania poprzedzone były przedmową marszałka Lin Biao. Na ulicy czytali ją wszyscy. Publiczne pokazywanie się bez Czerwonej Książeczki w ręce i bez znaczka z podobizną Mao wpiętego w ubranie mogło ściągnąć gniew grupy czerwonogwardzistów.
Charakter ekstatycznego doznania religijnego miały liczne masowe wiece na Placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie. Miliony rozentuzjazmowanych, identycznie ubranych hunwejbinów, wymachujących Czerwonymi Książeczkami, śpiewających pieśń Wschód jest Czerwony – ten widok wywoływał oszałamiające wrażenie. Tylko w roku 1966 odbyło się dziesięć takich ogromnych wieców – wzięło w nich łącznie przeszło jedenaście milionów czerwonogwardzistów. Do roku 1966 Mao uchodził za dobrego mówcę – z łatwością wygłaszał czterogodzinne tyrady. Od momentu, gdy rozpoczęła się Rewolucja Kulturalna, nie przemawiał w ogóle. Podczas gigantycznych wieców po prostu stał na szczycie bramy, z Lin Biao i Jiang Qing u boku i pozdrawiał czerwonogwardzistów gestem wzniesionej dłoni. Wywoływało to wśród zgromadzonych na placu hunwejbinów ekstatyczne spazmy euforii – miliony wpadały w ekstatyczny trans dzięki samej jego obecności. W czasie Rewolucji Kulturalnej Mao zatracił cechy charyzmatycznego przywódcy politycznego, stał się Mesjaszem.

 

11. Hunwejbini – subkultura młodzieżowa
 
 

 

65. Przewodniczący Mao uczy nas: Obala się system "głowy rodziny". Młodzież ma prawo krytykowania rodziców i starszych członków rodziny.


Cytat z broszury „100 zasad niszczenia starego i ustanawiania nowego”

 

Polski badacz problemów młodzieży, dr Mirosław Pęczak definiuje w swym leksykonie subkulturę młodzieżową jako zespół symbolicznych i aksjologicznych odniesień, które określają zarówno opozycyjność danej grupy młodzieżowej wobec „świata dorosłych”, jak i odrębność od swych rówieśników wyznających powszechnie akceptowane zasady społeczne, typowe dla głównego nurtu danej kultury.
Do najistotniejszych cech, które pozwalają na uznanie danej grupy młodzieżowej za subkulturę, należy kwestionowanie przez nią typowych dla dominującego nurtu kultury norm obyczajowych, systemu wartości, kanonów estetycznych i wizji właściwego sposobu życia. Kontestacja zastanego modelu społeczeństwa, wraz z jego strukturą, hierarchią i zasadami należy do najistotniejszych czynników, które konstytuują tożsamość grupy. Niezwykle charakterystyczne dla tego rodzaju ruchów są apologia młodości, a także skłonność do przeprowadzania podziału na „swoich” i „obcych”, czego konsekwencją jest wytwarzanie przez każdą niemal subkulturę specyficznego dla niej slangu, wzorów zachowań, sposobu ubierania się i alternatywnego systemu wartości. W niniejszym rozdziale postaram się dowieść, że chiński ruch czerwonogwardyjski spełnia wszystkie wymienione przeze mnie wyznaczniki subkultury młodzieżowej. Postaram się także wykazać analogie między hunwejbinami a wybranymi kontrkulturowymi ruchami Zachodu.
Zdaję sobie sprawę, iż powyższe porównanie może być dla Czytelnika co najmniej z dwóch powodów zdumiewające. Po pierwsze, rzadko kiedy powstanie subkultury młodzieżowej jest inspirowane przez osoby należące do elity władzy. To mocny argument. Warto jednak zaznaczyć niechęć hunwejbinów wobec partyjnej biurokracji, zhierarchizowanych struktur władzy i powszechny w szeregach Czerwonej Gwardii kult spontaniczności i wszechobecny tam duch anarchii. Choć Mao Zedong, Lin Biao i ich bliscy współpracownicy z Grupy ds. Rewolucji Kulturalnej przy Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Chin mieli decydujący wpływ na stworzenie Czerwonej Gwardii, późniejszy bieg zdarzeń sprawił jednak, iż zupełnie stracili kontrolę nad żywiołem ruchu hunwejbińskiego.
Po drugie, hunwejbini byli ruchem politycznym, subkultury powszechnie kojarzą się zaś z niechęcią wobec zarówno zastanych struktur władzy, jak i polityki w ogóle. To jednak nie jest regułą. Rzeczywiście, znaczna część historycznych i współczesnych subkultur młodzieżowych, takich, jak chociażby modsi, rockersi, bikiniarze, motocykliści, ruch grunge, heavy-metalowcy, skaterzy czy słuchacze hip-hopu deklaruje apolityczność. Jednak na przykład hippisi deklarowali wprawdzie daleko posunięty dystans wobec świata instytucji i władzy, ale uprawiali działalność polityczną – aktywnie uczestniczyli w ruchu antywojennym, wysuwali hasła antykapitalistyczne i antyrządowe, proponowali alternatywne modele organizacji społecznej (ruch komun hippisowskich). Ruch punk niemal od swych narodzin związany był z ideami anarchizmu. Znakomitym przykładem politycznych subkultur młodzieżowych są nazistowscy NS skinheadzi i radykalnie lewicowi czerwoni skinheadzi (RASH – Red & Anarchist Skinheads). Sympatie polityczne deklarują często także kibice piłkarscy (Wymienić można skrajnie prawicowych fanów klubów SS Lazio Rzym, Union Berlin czy Torino, albo radykalnie lewicowych kibiców hamburskiego FC Sankt-Pauli, czy madryckiego Rayo Vallecano).
Hunwejbiński kontrkulturowy ethos deifikujący młodość ukształtował się w opozycji do etyki konfucjańskiej, w myśl której starzy członkowie społeczeństwa winni być otaczani czcią i szczególnym szacunkiem. Z godnie z naukami Mistrza Kong Fuzi (Konfucjusza) doskonałość etyczna utożsamiana jest z pojęciem ren (zazwyczaj tłumaczonym jako „humanitaryzm” lub „miłość do człowieka”). Do sześciu dróg prowadzących do osiągnięcia ren należą między innymi xiao, czyli „nabożność synowska”, bezgraniczna miłość i oddanie rodzicom i starszym członkom rodziny i li, czyli „obyczaje”, „rytuał”, „przyzwoitość”, nakazujące nieustanne manifestowanie czci dla nauczycieli, urzędników i wszystkich osób postawionych wyżej w hierarchii społecznej i starszych od siebie. W chińskiej tradycji starość utożsamiana jest z mądrością i wiedzą o minionych czasach, uważaną za bezcenny skarb. Teraźniejszość organicznie wyrasta z przeszłości, ludzie starzy są łącznikami między czasami minionymi a współczesnymi, nosicielami tradycji.
Ruch hunwejbiński dokonywał przewartościowania konfucjańskiego paradygmatu w możliwie najbardziej radykalny sposób. Rewolucja Kulturalna stawiała sobie za zadanie pogrzebanie Starego Świata, wraz z jego etyką, hierarchią zasadami i tradycją. Czerwonogwardziści, tak jak i wyznawcy konfucjanizmu, postrzegali starych ludzi jako noszących brzemię tych wartości. Konfucjańskiej apologii starości hunwejbini przeciwstawiali kult młodości – młodzi ludzie nie są obarczeni przeszłością, ich nieskalane obłudną moralnością, fałszywą wiedzą i szkodliwym światopoglądem umysły mogą bowiem stanowić fundament, na którym wzniesiony zostanie Nowy, Lepszy Świat. Bez trudu można tu zaobserwować analogię między Czerwoną Gwardią a zachodnim ruchem kontrkulturowym lat sześćdziesiątych, głoszącym hasło „Nie wierz nikomu po czterdziestce”.
Mao Zedong powiedział w 1958 roku: „Na czystej, bez żadnych kreśleń, kartce papieru można napisać najnowsze i najpiękniejsze słowa, namalować najnowsze i najpiękniejsze obrazy”. Świadomość młodzieży to właśnie owa tabula rasa, która może zostać Nieskalani piętnem minionego świata młodzi ludzie mieli być tymi, którzy urzeczywistnią cywilizacyjny projekt Mao, budowniczymi Nowego Świata. Jest to oczywiście niemarksistowski, skrajnie ahistoryczny i aklasowy punkt widzenia, co jest kolejnym dowodem postawionej przeze mnie w pierwszej części niniejszego tekstu tezy, iż maoizm stanowi zupełnie nową jakość ideologiczną – wbrew deklaracjom maoistów – konkurencyjną wobec marksizmu.
 
 
(Czerwonogwardziści palą książki)
 
 
W quasi-manichejskim, „czarno-białym” systemie aksjologicznym Czerwonej Gwardii pojęcie „stary” oznaczało „zły”, a pojęcie „nowy” (a zatem również „młody”) było równoznaczne z „dobry”. Niechęć do Starego Świata przybierała różne formy, jedną z nich była agresja wobec rodziców. Dokument programowy Czerwonej Gwardii nakazywał: „Rodzicom nie wolno wychowywać dzieci w ideologii burżuazyjnej. Trzeba obalić feudalny system autorytetu rodziców”.
Społeczne przyczyny dwóch fascynujących, choć pozornie zupełnie odmiennych socjologicznych fenomenów – ruchu czerwonogwardyjskiego i studenckiej rewolty 1968 roku - wykazują zdumiewające podobieństwo, choć z pewnością skala tychże przyczyn była odmienna. Tak jak ich francuscy koledzy, chińscy studenci wyrażali niezadowolenie z powszechnie panującego na uczelniach ostrego reżimu. Nie mieli żadnego wpływu na program studiów, a możliwości wyrażania własnego zdania były mocno ograniczone. Na uczelniach panowała sztywna hierarchia, student winien był bezwarunkowe posłuszeństwo swemu wykładowcy. Programy nauczania wymagały od studentów ogromnego nakładu pracy – szczególnie w zakresie nauki pamięciowej. Często okazywało się, że absolwenci uczelni nie są w stanie znaleźć pracy zgodnej z ukończonym przez nich kierunkiem studiów. Wszystkie te czynniki wywoływały wśród studentów ogromną frustrację, która zaowocowała niechęcią wobec kadr naukowych. Niechęć ta doskonale współgrała z buntem przeciw wyznającym tradycyjne wartości rodzicom i narastającym rozdrażnieniem, które wywoływały przywileje przedstawicieli władzy (wygodne gabinety, służbowe samochody, możliwość korzystania ze specjalnych stołówek i sklepów sprawiały, że życie partyjnej biurokracji stawało się zupełnie odmienne od ogólnych warunków panujących w kraju). Trudno wyobrazić sobie hasło, które mogłoby rozpalić studenckie umysły w większym stopniu, niż slogan „Bunt jest usprawiedliwiony”.
Wraz z rozpoczęciem Rewolucji Kulturalnej zajęcia na uniwersytetach zostały zawieszone. Studenci zostali wezwani do poświęcenia działalności rewolucyjnej, występowania przeciw swoim nauczycielom. Punkt 93 „Stu Zasad Burzenia Starego i Ustanawiania Nowego” brzmiał: ”Trzeba obalić feudalne stosunki panujące w szkole pomiędzy uczniem a nauczycielem. Ich miejsce musi zając stosunek całkowitej równości obu stron”.
Hunwejbini ochoczo przystępowali do wcielania powyższych zasad w życie. Cytowana przez Sławomira Magalę Zeng Peidi, wykładowca języka angielskiego na uniwersytecie w Pekinie, opisała swe doświadczenia z czasów Rewolucji Kulturalnej w dzienniku zatytułowanym My days in a cowshed, w którym opisuje swoje aresztowanie przez własnych studentów ubranych w wojskowe mundury i noszących na rękach czerwone opaski. Zeng została obezwładniona i związana. Po przesłuchaniu zamknięto ją w pełniącym rolę prowizorycznego więzienia akademiku, gdzie zmuszono ją do przyswojenia sobie treści „Cytatów z Przewodniczącego Mao”. Nie powiadomiono ją o charakterze popełnionego przez nią przestępstwa, określono je jedynie jako „dostatecznie poważne” i „odrażające”. Zrewoltowani studenci publicznie upokarzali Zeng podczas wieców – zawiesili jej na piersiach tabliczkę „kontrrewolucjonistka”, założyli na głowę szpiczastą czapkę, po czym okładali ją pięściami i pałkami. Po pewnym czasie nauczycielka została przeniesiona do obory, gdzie więziono najgroźniejszych „kontrrewolucjonistów”, między innymi rektora, dwóch prorektorów, znanych badaczy i wykładowców. Podobne wydarzenia w czasie Rewolucji Kulturalnej były na chińskich uniwersytetach powszechne.
Do ethosu każdej subkultury młodzieżowej należą sposób ubierania się, wzory zachowań i specyficzna gwara. Wszyscy hunwejbini, niezależnie od płci, ubierali się identycznie. Nosili charakterystyczne, quasi-wojskowe szare mundury z obowiązkową czerwoną opaską na prawym ramieniu. Na opasce, stanowiącej znak rozpoznawczy Czerwonej Gwardii, widniały białe ideogramy hong wei bing. Na mocy 31 punktu Stu zasad burzenia starego i ustanawiania nowego niedopuszczalne było noszenie odzieży w stylu zachodnim. Bezwzględnie zakazywano noszenia biżuterii i stosowania kosmetyków (punkt 28 „Stu zasad...”). Uniformizacja dotyczyła także fryzur – bezwzględnie zakazywano noszenia długich włosów. Powyższe wymaganie dotyczyło nie tylko czerwonogwardzistów, ale wszystkich. Zbyt fantazyjne – a zatem zachodnie i burżuazyjne – fryzury były przymusowo skracane przez hunwejbinów.
Ciekawym zjawiskiem, i zarazem kolejną cechą łączącą Czerwoną Gwardię z wieloma zachodnimi subkulturami młodzieżowymi – jest hunwejbiński slang, agresywny, pełen wulgaryzmów, obsceny, a niekiedy odniesień fekalnych. Można go uznać za całkowite przeciwieństwo języka akademickiego, a także tradycyjnego chińskiego sposobu wysławiania się, przesyconego kurtuazją i bogactwem zwrotów grzecznościowych. Slang stanowił manifestację pogardy dla powszechnie uznanych wzorców zachowań, stanowił wyraz przewartościowania wartości w sferze kultury, dowartościowanie zachowań przypisywanych dotąd warstwom uciskanym i marginesowi społecznemu. Wyobrażenie o języku hunwejbinów dają następujące fragmenty Stu zasad burzenia starego i ustanawiania nowego: „33. Publiczne łaźnie nie będą dłużej obsługiwać burżuazyjnej swołoczy, nie będzie się masować ich stóp i pleców. [...]”, równie dosadnie sformułowana zasada 49: „W restauracjach zabrania się obsługiwać burżuazyjnych sukinsynów. Nie można pozwolić na to, by się objadali, opijali i radośnie spędzali czas. Nie wolno im podawać wymyślnych dań i przygotowywać na ich polecenie bankietów. W ogóle nie wolno ich obsługiwać.”, czy choćby zasada 55: „Burżuazyjne ścierwa! Macie natychmiast zwrócić państwu wszystkie pieniądze, które żebraliście przed wyzwoleniem wyzyskując masy pracujące. Nie macie prawa wy, wampiry, szastać tymi pieniędzmi, zaspokajając swoje zachcianki.”
Pieśni rewolucyjne były dla Czerwonej Gwardii tym, czym muzyka rockowa dla zachodnich ruchów kontrkulturowych lat sześćdziesiątych. Najsłynniejszą z hunwejbińskich pieśni była Dong Fan Hong (Wschód jest Czerwony), śpiewana przy każdej okazji przez rozentuzjazmowane tłumy czerwonogwardzistów. Hunwejbini do tego stopnia kochali swą pieśń, że wysuwali postulat zastąpienia nią hymnu narodowego Chin, a także przemianowanie Pekinu na Dong Fan Hong.
Subkultury młodzieżowe często wydają i rozprowadzają w swoim gronie wydawane poza oficjalnym obiegiem podziemne czasopisma (zine’y). Subkultura hunwejbinów również miała swoje zine’y – były to oczywiście dazibao.

 

Zmierzch Czerwonego Słońca - Zakończenie
 
 

 

Cały kraj jest czerwony

Zhou Enlai

 

Hunwejbińska fascynacja przemocą sięgała zenitu. Państwo Środka pogrążyło się w stanie anarchii. Nie funkcjonowały żadne organy władzy państwowej. Hunwejbini zajęli wszystkie ministerstwa i urzędy, także ambasady obcych państw. Mnożyły się rozruchy, zamieszki i strajki. Zakłady przemysłowe nie funkcjonowały. Na uczelniach nie odbywały się zajęcia – studenci urządzali na uniwersytetach wiece polityczne. Signum temporis stanowią ścienne gazety dazibao, które z każdym miesiącem stają się coraz większe i głoszą coraz radykalniejsze hasła.
Pojawiają się animozje wewnątrz ruchu Czerwonej Gwardii. Poszczególne oddziały hunwejbińskie zaczęły walczyć między sobą. Każdy z nich pretendował do miana „prawdziwie rewolucyjnego” i „prawdziwie wiernego Przewodniczącemu Mao”. Czerwonogwardziści przywłaszczali sobie karabiny i granaty z magazynów Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Kraj znajdował się na krawędzi wojny domowej. 25 lipca 1967 roku na ulicach Wuhanu doszło do regularnej bitwy między stronnictwami czerwonogwardyjskimi noszącymi poetyckie nazwy „Oddział miliona bohaterów” i „Potrójna Organizacja Stali”. Konsekwencją walk były dziesiątki ofiar śmiertelnych. Mediacja Zhou Enlaia okazała się bezskuteczna. Sytuację uspokoił dopiero desant dwóch dywizji spadochroniarzy.
Mao Zedong zaczyna się niepokoić. Zupełnie utracił kontrolę nad sytuacją – istnienie Chińskiej Republiki Ludowej było zagrożone. Kraj był bliski rozpadu. Mnożyły się akty czysto kryminalnej, bezideowej przemocy, tak głęboko sprzecznej z założeniami Rewolucji Kulturalnej.
28 lipca 1968 roku Mao Zedong postanowił rozwiązać Czerwoną Gwardię. Nie miał już w łonie partii liczących się konkurentów, a maoizm stał się powszechnie akceptowaną w Chinach ideologią. Główne cele zostały zatem przezeń osiągnięte – kontynuowanie Rewolucji Kulturalnej mogło zakończyć się dramatycznie. Wezwał zrewoltowaną młodzież do porzucenia walk frakcyjnych. Czerwoni Rycerze Rewolucji zostali wysłani na wieś (często do odległych prowincji), by kształtować swego ducha rewolucyjnego poprzez ciężką pracę. Niektóre grupy hunwejbińskie stawiały zbrojny opór, wobec groźby interwencji armii złożyły jednak broń i podporządkowały się wezwaniu Mao.
We wrześniu 1968 roku Zhou Enlai wygłosił przemówienie na Placu Niebiańskiego Spokoju, które symbolicznie zakończyło Wielką Proletariacką Rewolucję Kulturalną. Premier Chin oświadczył, że „cały kraj jest czerwony”, a kontrrewolucyjny spisek partyjnych biurokratów został „definitywnie rozbity”...
Hunwejbini opuścili plac Tian An Men w smutnych nastrojach...
Czy Wielka Proletariacka Rewolucja kulturalna była wyrachowaną strategią Mao Zedonga mającą na celu odsunięcie jego rywali od władzy, czy też wielkim cywilizacyjnym, utopijnym projektem stawiającym sobie za zadanie stworzenie Nowego Człowieka i budowę zupełnie Nowego Świata? Zawieszam odpowiedź na to pytanie, pozostawiając ją Czytelnikowi. Z pewnością jednak z wewnątrzpartyjnymi rozgrywkami nie mieli nic wspólnego hunwejbini, którzy autentycznie wierzyli w możliwość urzeczywistnienia snu o zupełnie nowej, komunistycznej, idealnej rzeczywistości. Dziś, gdy nad Chińską Republiką Ludową przejęli władzę pragmatyczni technokraci, konsekwentnie wprowadzający w swoim kraju gospodarkę kapitalistyczną, a zarazem desperacko broniących swojej niepodzielnej władzy, woluntarystyczne, anarchizujące i romantyczne idee nieprzejednanych wrogów biurokracji – Czerwonych Rycerzy Rewolucji wydają się być zupełnie martwe. Chiny zdają się zmierzać ku biurokratycznie zarządzanemu autorytarnemu kapitalizmowi. Historia Państwa Środka wielokrotnie jednak zaskakiwała...


Bibliografia:

1. Ross Terrill Mao. Biografia, Warszawa 2001
2. Catherine i Jacques Legrand, Mao Zedong, Warszawa 2000
3. M. I. Składkowskij [red.] Najnowsza Historia Chin, Warszawa 1976
4. Mao Tse Tung Poems, Foreing Languages Press, Pekin 1959
5. S. Zyga Chińska Republika Ludowa1965-1970, Warszawa 1971
6. Patricia Buckley Ebrey,Historia Chin, Warszawa 2002
7. Thomas More, Utopia, Warszawa 1954
8. James G. Frazer, Złota Gałąź, Warszawa 1978
9. Marks, Engels Dzieła Wybrane, Warszawa 1949
10. Ian P. McGreal [red.]Wielcy myśliciele Wschodu, Kraków 1992
11. Mao Tse-tung, Dzieła Wybrane, Warszawa 1953-1958
12. Mirosław Pęczak, Mały Słownik subkultur młodzieżowych, Warszawa 1991
13. Janusz Janicki Niepokoje młodzieży Zachodu, Warszawa 1972
14. Janusz Janicki Lewacy, Warszawa 1979
15. Sławomir Magala, Od hunwejbinów do dyskoteki, Warszawa 1987

Strony internetowe:

www.etext.org/politics/mim
www.wikipedia.org/
www.lbc.z.pl
www.morningsun.org


Grudzień 2004

Zmieniony ( Piątek, 24 Październik 2008 09:00 )
 

bottom