Linki

 

An-arche.pl

MA

 



Sańkja PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
Czwartek, 06 Listopad 2008 20:44

 

Zachar Prilepin

SAŃKJA

 

http://www.polityka.pl/_gAllery/11/69/69/116969/0sanka200.jpg

 

Zachar Prilepin zabłysnął przed kilku laty na firmamencie gwiazd literatury rosyjskiej. Urodzony w 1975 r. pisarz ma bardzo burzliwy życiorys. Życia uczył się bowiem nie tylko na uniwersytecie, lecz także podczas wojny w Czeczenii, gdzie służył jako członek oddziałów OMON w 1996 i 1999 r. Obecnie należy do nielegalnej partii narodowych bolszewików, organizacji skrajnie opozycyjnej wobec władzy i skrajnie jednocześnie antyliberalnej.

Sasza Tiszyn, czyli Sańkja, tytułowy bohater powieści Prilepina wydanej właśnie po polsku, podobnie jak autor należy do radykalnej organizacji narodowo-lewicowej „sojusz stwórców”. Rosja pogrąża się w ideowym chaosie, jedynym klejem spajającym społeczeństwo jest władza używająca alternatywnie przemocy albo pieniędzy, by zapewnić sobie posłuch. Przemoc ma przemawiać do buntowników, pieniądze do liberałów i nuworyszowskiej, szybko mnożącej się burżuazji. W istocie jednak kraj gnije, tonąc w hektolitrach wódki, pozbawiony jakiejkolwiek idei. Odpowiedzią ma być rewolucja przygotowywana przez „sojuszników”.

Prilepin świadomie sięga po diagnozy stawiane od ponad stulecia przez rosyjską literaturę, wystarczy sięgnąć po Turgieniewa, który wprowadził do szerokiego obiegu pojęcie nihilizmu, czy Dostojewskiego z „Biesami”, by zobaczyć tematyczne podobieństwa. Są jednak też poważne różnice. „Sojusznicy” działają bez precyzyjnego planu, bez ideologii, bez celu, a ich walka jest pomieszaniem karnawału z bezpośrednimi akcjami zbrojnymi. Sańkja nie jest Stawroginem, lecz bohaterem tragicznym w epoce, kiedy tragedie nie kończą się już katharsis.

Zachar Prilepin, Sańkja, przeł. Kacper Wańczyk, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008, s. 373

 

Zmieniony ( Wtorek, 25 Listopad 2008 16:19 )
 
"Winni jednakże są i ci, którzy, gdy nadeszła pora podejmowania decyzji, wahali się uczynić Wietnamu nienaruszalną częścią świata socjalistycznego; stanowiłoby to, oczywiście, groźbę wojny skali światowej, ale oznaczało kolejny krok w walce z imperializmem. Jeśli imperialiści szantażują ludzkość wizją wojny, najmądrzejszą reakcją jest nie obawiać się wojny. Ameryka Łacińska, Azja i Afryka muszą się wyzwolić, za wszelką cenę. W Azji i Afryce rewolucja się opóźnia, natomiast Ameryce Łacińskiej już się zaczęła, dzięki partyzantom walczącym w Gwatemali, Kolumbii, Wenezueli, Peru i Boliwii. Jeśli te punkty zapalne staną się prawdziwymi polami bitwy, Stany Zjednoczone będą zmuszone użyć nowoczesnych broni i wysłać regularne wojska. Tym sposobem można wesprzeć Wietnamczyków w ich walce i upokorzyć USA. Droga Wietnamu to droga, którą powinny pójść inne narody. Tą drogą ruszymy w Naszej Ameryce. Dzisiejszym zadaniem rewolucji kubańskiej jest […] stworzyć dwa, trzy, wiele Wietnamów."

Ernesto Guevara

bottom