Linki

 

An-arche.pl

MA

 



Walcząc z cieniem.Kontrpartyzancka wojna psychologiczna PDF Drukuj Email
Wpisany przez red   
Wtorek, 16 Luty 2010 15:17

 

Walcząc z cieniem:

Psychologiczna wojna kontrpartyzancka

 

(Albino - Paragraph 129)

 

 

Podczas gdy przytłaczająca większość Niemców nigdy nie zaaprobowała RAF oraz deklarowanej przez nią strategii, to jednak pośród młodych ludzi oraz radykalnej lewicy, istniała mała, ale niepozbawiona znaczenia, baza poparcia i sympatii dla partyzantki.

Oprócz niezaprzeczalnej przyjemności, jaką odczuwało wiele osób, widząc fizyczny atak na pewne cele, istniało również rozpowszechnione oburzenie na brutalne i zdawać się mogło przesadne represje w których pogrążało się państwo. Pomimo iż zostali ujęci, to jednak więźniowie należący do guerilli zdołali wykorzystać szanse, jakie dawała ta sytuacja i obrócić represje na swoją korzyść w sposób, który pozostawał zgodny z ich strategią wydobywania na wierzch wrodzonej przemocy systemu.

Zanim jeszcze strategia ta zaowocowała pozyskaniem nowych ochotników, którzy przeprowadzili akcję w Sztokholmie, przeciwdziałanie narastaniu sympatii (dla RAF - przyp. tłum.) zostało uznane za naczelny priorytet dla wszystkich sekcji politycznego establishmentu. Mówiąc słowami Ministra Spraw Wewnętrznych Hansa-Dietricha Genschera z FDP, "Sympatycy są wodą, w której pływa partyzantka: musimy uniemożliwić im odnajdywanie tej wody." (1)

Albo jak wyłożył to lider opozycyjnej CDU, Helmut Kohl, "Powinniśmy osuszyć bagno.... dzięki któremu rosną kwiaty Baader-Meinhof."(2)

            W tym celu zastosowano rozmaite posunięcia propagandowe, określone przez więźniów jako wojna psychologiczna, łącząc je z ponawianymi staraniami odizolowania i neutralizacji osób podejrzewanych o sympatyzowanie i wsparcie, często przy użyciu Berufsverbot (zakaz wykonywania pracy – przyp. tłum.),  § 129 i specjalnie przygotowanego prawodawstwa. Tego typu represje nabrały nowego wymiaru pod przewodnictwem Siegfrieda Bubacka, który 31 maja, 1974 r. objął stanowisko Prokuratora Generalnego po Ludwigu Martinie, zaledwie w tydzień po tym, jak Helmut Schmidt z SPD zastąpił Willy'ego Brandta na stanowisku Kanclerza. (Brandt został zmuszony do ustąpienia pod wpływem afery szpiegowskiej znanej jako Sprawa Guillaume'a)

Prawnicy partyzantów należeli do tych, którzy jako jedni z pierwszych znaleźli się na celowniku.

16 października, 1974 r. Najwyższy Sąd Federalny włączył do dokumentacji przechwyconą korespondencję pomiędzy adwokatem Kurtem Groenewoldem a więźniami RAF, stwierdzając, że on oraz inni adwokaci należeli do trzonu więziennej sieci komunikacyjnej, znanej jako Info. To posunięcie ze strony władz nadeszło w połowie trzeciego strajku głodowego, i wyznaczyło ono pierwszy przypływ nowopowstałej ofensywy państwa przeciwko zwolennikom więźniów.

 Info było systemem więziennej komunikacji obmyślonej z pomocą prawników z Komitetu Przeciwko Torturom, dzięki któremu więźniowie mogli przesyłać między sobą informacje. Stanowiło ono tajny sposób przełamywania warunków więziennej izolacji, podtrzymywania tożsamości grupy, wymiany politycznych opinii i kooordynowania działań podczas strajku głodowego. Jak będziemy mogli zobaczyć, stał się on celem surowych represji, ponieważ było to zasadniczy element dla przetrwania więźniów.

W roku 1974, po śmierci Holgera Meinsa, przez Niemcy Zachodnie przetoczyła się eksplozja gniewu i rebelii. 26-go listopada państwo odpowiedziało na nią Operacją Zimowa Podróż, która w uzgodnieniu z Prokuratorem Generalnym Bubackiem, była w szczególności wymierzona w "środowisko sympatyków"(3), zarówno poprzez bezpośrednie represje oraz przez przygotowanie opinii publicznej do zaakceptowania nowych ograniczeń swobód obywatelskich.

 13 grudnia, Prokurator Generalny wniósł o przejęcie legalnej korespondencji pomiędzy więźniami a adwokatami obrony, Klausem Croissantem oraz Hansem-Christianem Ströbele. Buback oskarżył Croissanta o bycie częścią "kryminalnego związku" wraz z jego klientami, opierając ten zarzut na używaniu przez Croissanta "terminologii lewicowego ekstremizmu, takiej jak tortura izolacji, warunki eksterminacji, mechanizm prania mózgu itp."(4) Buback wskazał także na publiczne oświadczenia Croissanta wspierające więzienny strajk głodowy oraz odnoszące się do śmierci Holgera Meinsa.

30 grudnia,Wyższy Sędzia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego (Second Senate Judge) Theodor Prinzing, orzekł, że Croissant w istocie działał jako "zwolennik" i "rzecznik" więźniów, a przez to działał na rzecz "kryminalnego związku".  Ströbelowi także imputowano członkostwo w kryminalnym związku ze względu na to, iż określał on siebie, jako "socjalistę i politycznego prawnika", oraz z powodu wyrażenia "solidarności z rozumowaniem więźniów", których określił mianem "towarzyszy". (5)

(Żonie Ströbela, Julianie Ströbele-Gregor, ze względu na pracę jej męża wykonywaną na rzecz sprawy więźniów, przez jakiś czas, zgodnie z Berufsverbot, zakazano wykonywania pracy nauczycielki,. Chociaż odniosła ona sukces, wymagając na Sądzie Administracyjnym w Berlinie uchylenie tego zakazu, to jednak pozostała napiętnowana, jako żona "prawnika terrorysty".) (6)

1 stycznia, 1975 r. wszystkim tym krokom nadano ramy prawne poprzez ustanowienie prawodawstwa znanego jako "Lex Baader-Meinhof" albo "Prawo Baader-Meinhof," które stało się konstytucyjną poprawką do Prawa Zasadniczego. Utrwaliło to ataki przeciwko obronie, §§138a-d pozwalały na wykluczanie prawników, uznanych za "stwarzających kryminalny związek z oskarżonymi." §231a i §231b umożliwiały z kolei kontynuowanie procesu sądowego pomimo nieobecności oskarżonego, jeżeli uznano, że on sam jest odpowiedzialny za przyczynę własnej nieobecności - zastrzeżenie bezpośrednio wymierzone w skuteczne wykorzystywanie przez więźniów strajku głodowego.(7) Wskutek §146 łączona obrona została zakazana, nawet pomimo tego, że więźniowie Stammheim sądzeni byli podczas łączonych rozpraw. Paragraf ten zastosowano do tego, by zabronić Otto Schily'emu rozmawiania z tymi spośród oskarżonych, których nie był on obrońcą, nawet, jeśli widywał te osoby codziennie w sądzie. Inwigilacja korespondencji obrony została prawnie usankcjonowana przez §148 i §148a, podczas gdy poprzednio utrzymane w mocy prawo oskarżonych i prawników obrony, by wydawać oświadczenia zostało zniesione wskutek §275a.(8)

17 marca, 1975 r. Prinzing zaaprobował posunięcie Bubacka i Croissantowi zabroniono reprezentowania Baadera. Sąd sporządził listę trzech powodów takiej decyzji. Jako pierwszy podano to, że w Listopadzie 1974 r. Croissant odmówił udzielenia informacji na temat tego, że prawnicy krążyli między więźniami a jego klientem Bernhardem Braunem, ponieważ Braun zdecydował, że wycofa swój udział w strajku głodowym. Drugim powodem było to, że Croissant przemawiał na spotkaniu solidarnościowym ze strajkiem głodowym, które miało miejsce 8 listopada 1974 r. na dzień przed śmiercią Holgera Meinsa. Jako trzeci powód podano fakt, że Croissant reprezentował więźniów podczas negocjacji z magazynem Spiegel, dotyczących wywiadu przeprowadzonego z nimi przez to pismo w Styczniu 1975 r. (9)

Te trzy sytuacje zostały uznane za karalne przewinienia, podlegające §129.

5 maja, 1975 r. zakazano Groenewoldowi reprezentowania Baadera na podstawie zarzutów, że jego biuro służy jako "centrala informacyjna" pozwalająca więźniom na komunikowanie się między sobą. Chodziło tu prawdopodobnie o to, że przekazywał on listy między osadzonymi, i mógł być także odpowiedzialny za wykonanie fotokopii listów, przeznaczonej do rozdzielenia między więźniami, wykonując to wszystko w ramach systemu Info.

Następnego dnia, 6 maja, w podobny sposób wykluczony został Ströbele, również na podstawie oskarżeń, że grał on kluczową rolę w "centrali informacyjnej."

Jest jasne, że seria tych wykluczeń, jak również kolejnych, które nastąpiły później, pełnić miała kilka funkcji.

Najbardziej oczywistym celem była chęć uniemożliwienia więźniom dostatecznej obrony podczas procesu w Stamhheim, który miał zacząć się 21 maja.

Croissant argumentował, że poprzez ułatwienie więźniom wywiadu ze Spieglem, oraz wystosowanie publicznego oświadczenia w ich sprawie, robił zaledwie to, co powinien zrobić każdy dobry prawnik: prezentował opinii publicznej wersję wydarzeń oraz motywację działań swoich klientów. Jednakże wyglądało na to, że więźniowie mieli zostać pozbawieni prawników, którzy wykonywaliby swoją pracę w odpowiedni sposób, na co wskazał Croissant: " Wskutek decyzji tego sądu, zaledwie kilka tygodni przed rozprawą, odmówiono Andreasowi Baaderowi prawnika, który spędził ostatnich kilka lat na przygotowywaniu się do jego obrony..."(10)

W rzeczy samej, gdy zaczęły się przesłuchania poprzedzające rozprawę, Baader nie miał już dłużej możliwości samodzielnego wybrania sobie pojedyńczego adwokata.

Owe wykluczenia służyły także innemu, i pod pewnymi względami, bardziej skrytemu celowi. Więźniowie stali się zależni od swoich adwokatów i roli, jaką grali oni w ułatwianiu im komunikacji. Wizyty prawników oraz system komunikacyjny Info dostarczały im formy ludzkiego kontaktu, źródła informacji odnośnie rozwoju wydarzeń na zewnątrz więzienia, i namiastki politycznej dyskusji.

Jak wyjaśniła więźniarka RAF Brigitte Mohnhaupt:

 

Info... było jedyną możliwością - w ten właśnie sposób to obmyśliliśmy i rozumieliśmy - jedyną możliwością, ogólnych, społecznych interakcji pomiędzy odizolowanymi więźniami. Nawet jeśli była to jedynie namiastka komunikacji, tylko listy i papier, to niemniej, była to jedyna opcja by dyskutować, dla politycznych dyskusji, dla politycznej informacji i oczywiście dla orientacji.

 

Taka komunikacja, poza zaspokajaniem podstawowych ludzkich potrzeb, stanowiła także formę oporu. Ponownie wysłuchajmy Mohnhaupt:

 

Sens Info, jego ogólny cel, tak jak go rozumieliśmy, polegał na stawianiu oporu izolacji. Powiedzieliśmy, że każde zdanie napisane w ten sposób przez więźnia staje się czynem, każde zdanie jest działaniem - oto czym było ono dla więźniów.(11)

 

Państwo utrzymywało, że Info używane było, jako forma wzajemnego dyscyplinowania pomiędzy więźniami, za pośrednictwem której "prowodyrzy" przymuszali innych do udziału w strajkach głodowych. Istniały również zarzuty, że więźniowie używają tego systemu do porozumiewania się z aktywnymi komandami na zewnątrz więzienia, nigdy jednak nie udało się tego udowodnić. Jak wyjaśniła Mohnhaupt, co wydaje się o wiele bardziej prawdopodobne, Info stanowiło zagrożenie dokładnie z tego powodu, że czyniło ono wyłom w brutalnych warunkach izolacyjnych, które rząd usiłował doprowadzić do perfekcji. Przez naciskanie na prawników i  starania o przerwania tego kontaktu, sądy były zdolne jeszcze bardziej odizolować więźniów.(12)

Wreszcie, wendeta przeciwko prawnikom może być widziana, jako część szerszych państwowych represji mających na celu zastraszenie tych, którzy mogli sympatyzować z guerillą. 12 czerwca Groenewold został poddany Berufsverbot, a później tego samego miesiąca, prawnicy RAF zastali przeszukane swoje biura i domy. Stały się one celem policyjnych rajdów przeprowadzonych równocześnie w Hamburgu, Heidelbergu, Stuttgarcie i Berlinie Zachodnim.

Przez kilka następnych lat, prawnicy wielokrotnie byli aresztowani, a w niektórych przypadkach skazani na znaczny okres pobytu w więzieniu. Otwarcie śledziła ich policja; w niektórych przypadkach agenci stacjonowali przed ich biurami, fotografując wszystkich, którzy do nich wchodzili, bez względu na to, czy były to osoby zaangażowane politycznie, czy też nie.

18 czerwca, 1976 r. w okresie niebywałego napięcia wewnątrz ruchu, w biurze Klausa Jurgena Langnera, adwokata Margret Schiller, wybuchła bomba; siedem osób przebywających na miejscu zostało zranionych.(13) Niedługo później Axel Azzola zrezygnował ze swojego mandatu, wyjaśniając, że " Podczas tego procesu nikt nie może mówić bez lęku, a bez wolności słowa nie może być mowy o obronie... Okropnie się boję."(14)

Te ataki na prawników miały miejsce w tym samym czasie, gdy legislatura zatwierdzała nową falę prawodawstwa, wymierzonego w całą radykalną lewicę.

W lecie 1976 roku zaczął obowiązywać § 129a, bardziej represywny podpunkt § 129, szczególnie odnoszący się do "wspierania organizacji terrorystycznej": maksymalna kara dla "prowodyrów" i "głównych podżegaczy" została zwiększona do dziesięciu lat.(15) W tym samym czasie, poluzowana została ochrona praw obywatelskich, w ten sposób, że zwykłe podejrzenie, iż osoba popiera organizację kryminalną, mimo, że nie zostały popełnione żadne czyny kryminalne, stało się wystarczająca podstawą do wydania nakazu jej poszukiwania i aresztowania.(16)

To rozszerzenie prawa nastąpiło po zatwierdzonym w Styczniu 1976 r. § 88a, zapewniającym maksymalnie trzyletni wyrok więzienia dla tego, kto " produkuje, dystrybuuje, publicznie udostępnia i reklamuje materiały, zachęcające do bezprawnych czynów - takich jak zakłócenie spokoju, (szczególnie w przypadku ataku przeprowadzonego z bronią w ręku), morderstwo, zabójstwo, rabunek, wymuszenia, podpalenia oraz używanie materiałów wybuchowych."(17)

Nie minęło wiele czasu jak § 88a, został wykorzystany do oskarżenia nie tylko radykalnych gazet, które przedrukowywały komunikaty guerilli, ale również księgarni, które rozprowadzały tego typu publikacje. 18 sierpnia, o świcie, policja przeprowadziła rajdy na domy księgarzy w siedmiu miastach, jak również na dziesięć księgarni oraz hurtownię, konfiskując wiele tomów, uznanych za wywrotowe. (18)

Poza prawnym ochłodzeniem, zastosowano również rozmaite brudne sztuczki i kłamstwa, starając się odciąć w ten sposób guerille od sympatii publicznej.

Dochodziło wówczas do fałszywych ataków podszywających się pod RAF, stwarzających zagrożenie publiczne oraz biorących za cel przypadkowe osoby, takich jak atak w Stuttgarcie w 1972 r. Bomba podłożona na Centralnej Stacji w Bremen w Grudniu 1974 r. zraniła pięcioro ludzi. Następnie, w 1975 r. nastąpiła seria tego typu ataków: 13 września, cztery osoby zostały ranne, gdy na hamburskiej stacji kolejowej wybuchła bomba (16), do której przyznało się widmowe "Komando RAF Ralf Reinders."(17) (Nazajutrz, do elektrowni w Monachium zadzwoniono z fałszywym alarmem bombowym: anonimowy rozmówca skierował policję do szafki, w której znalazła ona komunikat RAF, Ruchu 2 Czerwca i Komórek Rewolucyjnych, potępiający atak z poprzedniego dnia w Hamburgu.) W Październiku odnaleziono i rozbrojono bombę na norymberskim dworcu kolejowym, do której przyznała się równie widmowa "Południowa Walcząca Grupa RAF." W końcu, w Listopadzie 1975 r. podobny zamach bombowy miał miejsce na stacji kolejowej w Kolonii.

Wraz z atakiem w Hamburgu, RAF potępiła wszystkie te podszywające się pod nią akcje, wypuszczając swój własny komunikat, odrzucający te działania, upierając się, że "partyzantka miejska nie może uciekać się do stosowania terroryzmu jako broni."(18) Zamiast tego, sugerowała ona, że działania te były robotą albo jednostki CIA, albo też grupy neofaszystowskiej kontrolowanej przez państwowe służby bezpieczeństwa: nie jest to tak wcale niedorzeczna teoria, jak mogłoby się wydawać, podobne scenariusze wydarzeń rozgrywały się w latach 70-ych w innych miejscach Europy.

Również media, jako broń dzierżąca władzę przeciwko guerilli, nie zostały zlekceważone.

W przeciągu maja 1975 r. doszło do akcji w Sztokholmie i rozpoczęły się przesłuchania poprzedzające proces, a rząd ogłosił, że "prawdopodobnie" RAF zdołała wykraść ze składnicy wojskowej gaz musztardowy. Jedna z niemieckich gazet ostrzegała społeczeństwo:

 

"Terroryści planują trujący atak. Federalny Urząd Kryminalny poinformowało w czwartek przewodniczącego Niemieckiego Bundestagu, że członkowie bandy Baader-Meinhof planują trujący atak na niemiecki parlament. Zgodnie z raportem Biura, obfita ilość trującego gazu, który zniknął kilka tygodni temu z wojskowego magazynu, wpadła w ręce członków bandy Baader-Meinhof... Departamenty zdrowia i szpitale zostały przygotowane na ewentualność ataku terrorystycznego przy użyciu broni chemicznej."(18)

 

Dopiero później ujawniono, o wiele mniej to rozgłaśniając, że zaginęły tylko dwa litry i że w rzeczywistości mogły one zostać zapodziane. Kilka miesięcy później, przyznano, że tak właśnie było w tym przypadku i że zostały one odnalezione.

Jednak przerażenie wywołane fantomem gazu musztardowego nie było odosobnionym przypadkiem.

Niemalże zabawny przykład miał miejsce w Monachium, gdy sędzia wracający metrem z przyjęcia do domu, sądził, że rozpoznał jednego z uciekinierów RAF jadącego razem z nim: Rolfa Pohle, który wcześniej tego roku został oswobodzony podczas wymiany za Lorenza. Spiegel chwycił wiatr w żagle opierając się na tym oraz na innym fakcie: doniesieniu, że z gabinetu telefonicznego zginął plan systemu metra, wyraźnie sensacyjna rzecz w skrupulatnej Bawarii. Magazyn ogłosił, że wszystko to wskazuje na możliwość ataku RAF, w efekcie na terenie Landu puszczono w ruch, zakrojoną na szeroką skalę obławę.

Nie przyniosła ona żadnych efektów i urzędnicy rządowi zostali później zmuszeni do przyznania, że tamtej nocy sędzia "nie był całkiem trzeźwy".

Na szczycie fikcyjnych nowości tego targowiska strachu, dodatkowym składnikiem państwowej strategii wojny psychologicznej był proces Ensslin, Baadera, Raspe i Meinhof - pokazowy proces w Stammheim.

Oskarżeni nigdy nie zaprzeczyli, że to oni ponoszą odpowiedzialność za ataki w Maju 1972 r. ustanawiając w ten sposób standardowy zwyczaj wszystkich członków RAF, akceptujących odpowiedzialność za wszystkie akcje organizacji. Pomimo tego, proces ten nie był formalnością; został on raczej wykorzystany przez państwo, jako forum do "zademonstrowania" schwytanych bojowników, jako potworów, a RAF, jako coś okropnego.

Chociaż oskarżeni zostali schwytani w 1972 r. początek procesu został wyznaczony nie wcześniej jak na rok 1974; opóźniono go o dodatkowy rok, by uniknąć dzięki temu nieprzyjemnego rozgłosu podczas Pucharu Świata, odbywającego się w Stuttgarcie tego lata.(20) Następnie jego rzeczywista lokalizacja została wykorzystana do propagandy mówiącej o niebezpieczeństwie, jakie stanowią oskarżeni: proces w zwykłym stuttgarckim budynku sądowym został odrzucony, jako poza wszelkimi wątpliwościami, i zamiast niego zarządzono budowę specjalnego "odpornego na terroryzm" miejsca, przeznaczonego specjalnie dla domniemanych prowodyrów.

W 1975 r. dziennikarz "Sunday Times" opisał to w następujący sposób:

 

Ten nadzwyczajny budynek jest już niemal kompletny i mieści się na polu buraków opodal więzienia Stammheim. Betonowa i stalowa twierdza, która kosztowała około 3 milionów funtów, oprócz cech obecnych w normalnych budynkach sądowych, zawiera przeciwlotniczą obronę przeciw atakowi z helikoptera, urządzenia podsłuchowa rozsiane na terenie wokół budynku, dużą ilość kamer tv połączonych w obwodzie zamkniętym, oraz podziemny tunel połączony ze Stammheim, dzięki czemu więźniowie mogą być przerzucani do środka oraz na zewnątrz, bez wystawiania nosów na świeże powietrze. Pięciu sędziów (brak ławy przysięgłych), oskarżeni i wszyscy świadkowie będą siedzieć za wykonaną z kuloodpornego szkła, zasłoną bezpieczeństwa.

Fotografowanie tego nowego gmachu sądu jest ściśle zabronione. Robotnicy budowlani, dosłownie, składali przysięgę, że dochowają tajemnicy. Ubrani po cywilu policjanci nieustannie patrolują ten teren, a miejscowi rolnicy, ku swojemu niezadowoleniu, muszą posiadać przepustki by dostać się na swoje pola. (21)

 

W tej niemal orwellowskiej oprawie, więźniowie zostali skonfrontowani z zeznaniami tych nielicznych spośród ich byłych towarzyszy, którzy poszli na współpracę z państwem w zamian za łagodne potraktowanie, nową tożsamość albo po prostu w efekcie załamania psychicznego wywołanego izolacją.

Karl-Heinz Ruhland, którego zeznania już wcześniej wykazały nieporadność państwa podczas pierwszych rozpraw przeciwko RAF, zyskał teraz wsparcie niewiele bardziej przekonywującego zdrajcy: Gerharda Müllera, schwytanego razem z Ulrike Meinhof w 1972 r. Po dwu i pół roku strajków głodowych oraz izolacji, Müller nie mógł już dłużej wytrzymać i w końcu załamał się podczas trzeciego strajku głodowego w zimie 1974/1975. Zgodził się on na współpracę z prokuraturą, skuszony ofertami łagodnego potraktowania i zastraszony zarzutem morderstwa hamburskiego policjanta Norberta Schmida które miało miejsce w 1971 r.

Sprawa morderstwa została oddalona, a zarzuty dotyczące Ofensywy Majowej - za które mógł otrzymać dożywocie - zamknęły się w dziesięcioletnim wyroku, z którego odsiedział on tylko połowę.(22) Umowa była tym bardziej kusząca, że wiązała się z otrzymaniem nowej tożsamości i uzyskaniem możliwości sprzedania swojej historii za znaczną sumę.(23) Ostatecznie otrzymał on 500 000 marek i został przeniesiony do Stanów Zjednoczonych.

W ramach tej wymiany, Müller odmalował koszmarny obraz RAF, przedstawiający ją, jako grupę brutalnych zabójców, oskarżając w szczególności Baadera o dokonanie egzekucji na jednej z członkiń grupy, Ingeborg Barz, po prostu dlatego, że postanowiła ona porzucić walkę partyzancką.

Barz dołączyła do RAF w 1971 r. wraz z Wolfgangiem Grundmannem; oboje działali wcześniej w anarchistycznej organizacji Czarna Pomoc, która zajmowała się wspieraniem więźniów.(24) Była ona znana jako uczestnik napadu na bank w Kaiserslautern podczas którego zabito policjanta Herberta Schonera, nigdy jednak nie została zatrzymana ani również nie wyszła z podziemia. Podając w wątpliwość wyjaśnienia Müllera, zeznający później świadkowie zapewniali, że widzieli się z Barz po tym jak rzekomo miała zostać zamordowana, a gdy Müller zaprowadził policję do miejsca gdzie miała być ona pogrzebana, niczego tam nie znaleziono (25)

Brigitte Mohnhaupt przypadła w tym wypadku pozycja świadka, obalającego tę historię, i szczegółowo opisując rozmaite sytuacje, kiedy ludzie mogli opuścić partyzantkę, w swoich wyjaśnieniach nalegała, że nawet w przypadku zdrajców, RAF nie przeprowadzała żadnych egzekucji. Biorąc pod uwagę rosnącą listę byłych członków, którzy współpracowali z mediami i oskarżycielami Bubacka przeciwko RAF oraz jaskrawemu faktowi, że żaden z nich nie został zabity, oświadczenie Mohnhaupt wydawało się dużo bardziej wiarygodne niż te złożone przez Müllera.

Innym nieco mniej ważnym dla prokuratury świadkiem był Dierk Hoff, metalowiec i były członek SDS, wywodzący się ze środowiska frankfurckiej sceny lewicowej. Hoff, zajmujący się budową bomb oraz innej broni dla guerilli, zapewnił, że nie zdawał sobie sprawy z tego, co wówczas robił. Wyjaśnił, że Holger Meins, były (nieżyjący już w czasie procesu) student filmoznawstwa, wciągnął go w to, opowiadając mu historię w jaki to sposób bomby te zostaną wykorzystane jako realistyczne rekwizyty w filmie o terroryzmie. Gdy Hoff zdał sobie sprawę co się dzieje, było już za późno: guerilla ostrzegła go, że jest zbyt głęboko zanurzony w tych działaniach by iść na policję.

W zamian za jego współpracę, nieco niewiarygodna historia Hoffa nie została podważona przez oskarżyciela, i otrzymał on krótki wyrok więzienia.(26) Pomimo tego, jego zeznania nie było odczuwalne, jako szczególnie szkodliwe.

Zwolennicy RAF twierdzili, że zeznania wszystkich tych złamanych świadków, były ostentacyjnie prezentowane i dopuszczane do głosu, nie po to by zabezpieczyć udowodnienie winy (co do tego nigdy nie było wątpliwości) lecz by podważyć wiarygodność linii obrony bojowników w jedenastej godzinie rozprawy, gdy miała się już ona ku końcowi. W Styczniu 1977 r. Otto Schily otrzymał przeciek, że Sędzia Federalny Theodor Prinzing, pełniący rolę oskarżyciela podczas procesu i z tego względu zobowiązany stwarzać pozory własnej niezależności, przekazywał dalej dokumenty sądowe i materiał dowodowy, sędziemu z sądu apelacyjnego. Kopie tych dokumentów trafiały wówczas tą drogą do prasy, wraz z towarzyszącymi im sugestiami, w jaki sposób mogą być one użyteczne, aby zdyskredytować partyzantkę.

Prinzing przeliczył się w swojej gorliwości, by wykorzystać zeznania Müllera oraz pozostałych, i postępując w ten sposób dostarczył obronie jednego z jej niewielu prawnych zwycięstw: Sędzia Federalny zmuszony był ratować samego siebie.(27) Został jednak zastąpiony przez swojego kolegę, sędziego Eberharda Fotha i cały cyrk trwał dalej.

Niemniej jednak, cel został osiągnięty: było to propagandowe ćwiczenie, koordynowane zarówno przez BKA (Federalne Biuro Kryminalne) jak i BAW (Biuro Prokuratury Federalnej), z czysto politycznym zamiarem. Innymi słowy, był to proces pokazowy.

W obliczu tego wszystkiego więźniowie bronili się sami, najlepiej jak potrafili: byli skłonni zaakceptować zbiorową odpowiedzialność za wszystkie ataki przeprowadzone przez RAF, ale jednocześnie dalecy byli od obojętności na to, co mówiono w sądzie.

Sprzeciw wobec zarzutów, które łatwo mogłyby podkopać poparcie, jakim cieszyli się na lewicy, miał dla nich ogromne znaczenie.

W swoim oświadczeniu z 1974 roku, dotyczącym uwolnienia Baadera, Ulrike Meinhof usiłowała obalić państwowe pomówienia oraz umieścić działania guerilli w ich właściwym politycznym kontekście. Jednak oszczerstwa trwały nadal, i podczas kolejnych lat trwania procesu, więźniowie wielokrotnie czuli się zmuszeni nie tylko do obrony własnej polityki, lecz również swojej wewnętrznej struktury, wobec zarzutów o autorytaryzm i zimny brak ludzkich uczuć.

Wyrwanie z kontekstu, usiłowań czynionych przez więźniów, aby obronić swoje dotychczasowe działania, może sprawić, iż wydają się one przesadne, a nawet przekrzyczane. Pragnienie, by odmalować własne doświadczenia w jak najkorzystniejszym świetle, może łatwo przynieść odwrotny skutek, sprawiając, że osoba, która postępuje w ten sposób, zaczyna być postrzegana, jako bezkrytyczny entuzjasta, a przy tym, jako ktoś naiwny, jeśli wręcz nie fanatyczny, czyli dokładnie taki, jakiego nauczono nas wyobrażać sobie samozwańczego rewolucjonistę. Niemniej, trudno jest wyobrazić sobie, co jeszcze w tej sytuacji mogli oni zrobić, jako, że państwo posunęło się do wykorzystania wielu rozpraw, jako okazji do zaprezentowania swoich absurdalnych historii i pomówień.

 W tym kontekście, więźniowie mieli niewielki wybór, jednak robili oni, co mogli, aby potwierdzić swoją polityczną tożsamość i trwającą, nieugiętą wzajemną solidarność.

 

Przypisy:

 

1.  Przemowa na forum Bundestagu wygłoszona 7 czerwca 1972 r. cytowana w prisonniers des Texte de la "fraction armée rouge”  et Ulrike lettres derničres et Meinhof, wersja wstępna, a3.

2.   Wywiad telewizyjny z 25 kwietnia 1975 roku, cytowany z powyższego źródła, a6

3.   Croissant, “Le proces de Stuttgart,” 17.

4.    Bakker Schut, Stammheim, 157.

5.    Ibid., 158.

6.    Jacobs, “Civil Rights and Women’s Rights,” 168.

7.    Należy zauważyć, że nawet jeśli potępiali oni to, jako jawne posunięcie użyte w celu wykluczenia ich z procesu, to jednak nalegali, że nie są zdolni do wzięcia udziału w rozprawie, nie tylko ze względu na strajk głodowy, ale również z powodu samych warunków izolacyjnych.

8.   Cobler, 207.

9.  “Będziemy zaostrzać strajk głodowy” Spiegel 4/1975: 52-57. Cf 300-318.

10.  Croissant, “Le proces de Stuttgart,” 18.

11.  Zeznanie Brigitte Mohnhaupt podczas procesu Stammheim, 22 lipca, 1976.

12 W 1987 r., prawnik RAF Pieter Bakker Schut opublikował cały zbiór Info w książce zatytułowanej Das Info: brief von gefangen aus der raf aus der discussion 1973-1977. Jest ona dostępna w sieci, na stronie utrzymywanej przez byłego więźnia RAF Ronalda Augustina pod adresem:

http://labourhistory.net/raf/search.php?search=das+info+bakker+schut&field=0&word=0&btn=Search#

12.  Bakker Schut, Stammheim, 519.

13.  Ibid., 630.

14.  Ibid., 419.

15.  Varon, 256.

16.  Cobler, 117-118.

17.  Braunthal, 160-161.

18. Ibid., 161.

19. Associated Press, “Terrorist Bomb Racks Train Station,” Modesto Bee,

September 14, 1975.

20. Reinders był członkiem Ruchu 2 Czerwca aresztowanym we Wrześniu 1975 r. w związku z porwaniem Lorenza. Ruch 2 Czerwca także wyparł sie odpowiedzialności za ten atak.

21. Atak bombowy na Stacje Kolejową Hamburg, cf 378-79.

22. Najbardziej notorycznie we Włoszech. Jako przykład, patrz: Stuart Christie, Stefano Della

Chaie: Portrait of a Black Terrorist, (Black Papers, No 1) (London: Anarchy Magazine/Refract, 1984).

23. Associated Press, “W. Germans fear possible gas attack by terrorists,” Reno

Evening Gazette, May 16, 1975.

24.  Cobler, 46.

25.  Ibid.

26.  Ibid., 47.

27.  Jacobson, 21.

28.  Ibid.

29.  Aust, 164.

30.  Ibid., 360.

31.  Christiane Ensslin and Klaus Jünschke, “Stimmen aus Stammheim: Isolationshaft

ist kein Mythos,” Neue Rheinische Zeitung [online], August 8, 2007.

32.  Becker, 273.

33.  Aust, 362-363.

34.  Associated Press, “Baader-Meinhof Armourer Testifies,” European Stars and

Stripes, January 28, 1976; “Handelsgeschäfte mit der ‘Wahrheit’ Kronzeugen als

Sonder- Beweismittel der Anklage,” http://www.freilassung.de/div/texte/kronzeuge/

goe1.htm.

35.  Aust, 384-386.
 

The Red Army Faction, A Documentary History Volume 1: Projectiles for the People

Powyższy rozdział pochodzi z książki "Frakcja Czerwonej Armii, Historia Dokumentalna, Część 1: Pociski w imię Ludu" dostępnej poprzez leftwingbooks.NET

 

Wydawnictwo Kersplebedeb jest w trakcie wydawania (ukazał się juz pierwszy tom) dwutomowej książki przedstawiającej najważniejsze manifesty, dokumenty oraz historię Frakcji Czerwonej Armii.

Więcej informacji na temat RAF znajdziesz pod adresem: http://www.germanguerilla.com

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat ukazującej się właśnie dwutomowej historii RAF pisz na adres:  \n Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

----------------------

O obecnych represjach wobec radykalnej lewicy na podstawie paragrafu 129, pisaliśmy w związku ze sprawą Militante Gruppe:

 

http://www.baader-meinhof.org.pl/antyimperializm-dzi/militante-gruppe/308-apel-pod-wizieniem-moabit-ws-mg

http://www.baader-meinhof.org.pl/antyimperializm-dzi/militante-gruppe/307-wicej-o-sprawie-mg

 

Tłumaczenie:baader-meinhof.org.pl

Poprawki:M.

Zmieniony ( Czwartek, 18 Luty 2010 13:21 )
 
"Winni jednakże są i ci, którzy, gdy nadeszła pora podejmowania decyzji, wahali się uczynić Wietnamu nienaruszalną częścią świata socjalistycznego; stanowiłoby to, oczywiście, groźbę wojny skali światowej, ale oznaczało kolejny krok w walce z imperializmem. Jeśli imperialiści szantażują ludzkość wizją wojny, najmądrzejszą reakcją jest nie obawiać się wojny. Ameryka Łacińska, Azja i Afryka muszą się wyzwolić, za wszelką cenę. W Azji i Afryce rewolucja się opóźnia, natomiast Ameryce Łacińskiej już się zaczęła, dzięki partyzantom walczącym w Gwatemali, Kolumbii, Wenezueli, Peru i Boliwii. Jeśli te punkty zapalne staną się prawdziwymi polami bitwy, Stany Zjednoczone będą zmuszone użyć nowoczesnych broni i wysłać regularne wojska. Tym sposobem można wesprzeć Wietnamczyków w ich walce i upokorzyć USA. Droga Wietnamu to droga, którą powinny pójść inne narody. Tą drogą ruszymy w Naszej Ameryce. Dzisiejszym zadaniem rewolucji kubańskiej jest […] stworzyć dwa, trzy, wiele Wietnamów."

Ernesto Guevara

bottom