|
Wywiad z kolektywem więźniów WKK 
Więźniowie z WKK (Cellulues Communistes Combattantes – Walczące Komórki Komunistyczne) byli przez długi czas zapomniani. Przez dziesięciolecie od czasu ich uwięzienia w 1988 r. byli pozostawieni bez wsparcia, jeśli nie liczyć Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Więźniarek i Więźniów Komunistycznych (SRiPWiWK) oraz pewnych grup i osób za granicą. Ruch anarchistyczny nigdy nie zrobił dużo dla więźniów z WKK, ani dla polepszenia ich sytuacji, ani nie pracował na rzecz ich uwolnienia. I jest parę tego przyczyn, o których warto wspomnieć. Po pierwsze, wrogość całego klasycznego spektrum lewicowego, także grup określających się jako rewolucyjne. Szeroko rozpowszechniona jest teoria, która mówi, że WKK – wraz z “gangiem z Nijvel” – były elementem kampanii destabilizacji, prowadzonej przez skrajnie prawicowe elementy należące do agend państwowych, czy powiązane z nimi. Ta teza była systematycznie rozpowszechniana w gazetach, magazynach i innych publikacjach, i wielu anarchistów wierzyło w tę teorię. Jest wiele elementów wskazujących na fakt, że strategia napięcia szalała w Belgii w połowie lat osiemdziesiątych XX w. My uważamy pomysł, że WKK była elementem tej strategii, za nonsens. Nie ma jakiegokolwiek dowodu na jego poparcie. I jeszcze jedno: O czym świadczy to, że 4 bojowników zostało aresztowanych, postawionych przed sądami i skazanych? Oni nigdy nie wyrzekli się swoich poglądów i są wciąż politycznie aktywni.
Ci, co rozpowszechniają te opowieści (i nazwijmy rzecz po imieniu: te pogłoski były rozpowszechniane zwłaszcza przez maoistów z Partii Pracy Belgii - PPB) pokazali, po czyjej są stronie (po stronie burżuazji) i dokąd prowadzi sekciarska logika. Atakowani za roszczenia do władzy i prawdy, oni wyrzucili za burtę najbardziej podstawowe rewolucyjne zasady: obronę i solidarność z ofiarami represji państwa. Po drugie stanowisko WKK dotyczące aresztowań FRAP, które oni postrzegają jako anarchistycznych awanturników, być może manipulowanych przez Akcję Bezpośrednią. Ponadto na procesie oni działali jako kapusie. Chociaż wiele by można o tym pisać, nie uważamy się za uprawnionych do pisania oświadczeń. A to z braku informacji o tle tej sprawy, wewnętrznych sprawach zbrojnych podziemnych grup oporu, i dlatego że nie mamy dokumentów z samego procesu. Mamy wreszcie nadzieję, że wszystkie osoby, których to dotyczy, dadzą jasne odpowiedzi w tej sprawie. I wreszcie marksistowsko-leninowska ideologia WKK, która jak sądzimy jest główną przyczyną ich izolacji. Ponieważ to pociąga za sobą dość fundamentalną (teoretyczną, polityczną i ideologiczną) dyskusję, postanowiliśmy odpowiedzieć na to na to później, w bezpośredniej odpowiedzi dla WKK, którą opublikujemy. Stwierdzamy jasno: Wsparcie dla WKK nie oznacza, że popieramy ich idee polityczne. Mamy niewiele złudzeń co do tych idei i konkretnych konsekwencji, które one pociągają (dla nas). Wspieranie więźniów z WKK kładzie nacisk na jeden z głównych celów ACK: niesekciarskie wsparcie i obrona uwięzionych rewolucjonistów, to jest tych, którzy przeprowadzali akcje oporu wobec systemu opartego na nierówności rasowej, płciowej, klasowej itd., i którzy byli za to ciężko prześladowani. Więźniowie z WKK byli ofiarami izolacji, nie mieli uczciwego procesu i cierpią do dziś dnia pod “wyjątkowymi środkami”, są trzymani w zamknięciu jedynie z powodu swych poglądów politycznych. Nie ma znaczenia, czy wybranie przez nich walki zbrojnej było dobre czy złe - moralnie czy doświadczalnie (politycznie czy strategicznie) – liczy się fakt, że ci ludzie mieli odwagę działać w zgodzie ze swymi ideami i przekonaniami, innymi słowy że ci ludzie odważyli się być wolnymi. Nie zapominajmy, że ci, co wybrali zejście do podziemia w tym oporze są w pełni świadomi, iż wedle wszelkiego prawdopodobieństwa pewnego dnia zostaną aresztowani, a może zabici (przypomina nam o tym fakcie 28 poległych bojowników RAF). Mamy wrażenie, że ci co potępiają za to WKK (za przemoc) to często ci sami, co zamykają oczy na masową strukturalną przemoc, która cechuje nasze społeczeństwo, i na zimny cynizm tych u władzy, co używają najbardziej brutalnych i okrutnych środków dla utrzymania swych stanowisk i ogromnych interesów, które za tym wszystkim się kryją. Każdy kto staje w obliczu tego, kto innymi słowy patrzy na codzienną rzeczywistość walki klasowej, ucisk kobiet, przemoc rasistowską, niszczenie przyrody itd., z punktu traci albo odwagę i nadzieję, albo wszelkie złudzenie, że ten system może być zmieniony bez przemocy. W ogólności w naszej demokracji niemile widziane idee są zwalczane przez zabijanie milczeniem. Jeśli to nie skutkuje – bo milczenie jest przełamywane przez parę twardych ciosów – są zwalczane przez uwięzienie ludzi, albo bardziej dogłębnie przez zabijanie ich. Jako anarchiści nie sądzimy, że to jest rozwiązanie. Idee można pokonać przez otwarte spory i dyskusję, i przez wdrażanie swych idei w praktyce. Dobrze wiemy, że anarchiści nie posiedli prawdy. Jesteśmy przekonani, że wciąż musimy się wiele uczyć od tych, co walczyli ponosząc tego gorzkie konsekwencje, i od tych, co wciąż to robią. Dlatego chcemy dyskutować z WKK i zapraszamy innych, by uczynili to samo.
Anarchistyczny Czarny Krzyż Gandawa, Belgia czerwiec 1998 r. -----
Pytanie: Od lat osiemdziesiątych XX w. zbrojna walka rewolucyjna prawie zanikła w Europie (z wyjątkiem IRA i ETA). Akcja Bezpośrednia, GRAPO, Czerwone Brygady i WKK zakończyły swą działalność. RAF najpierw ogłosiła, że zawiesza swe działania polityczno-militarne, a ostatnio się w ogóle rozwiązała. Czy jesteście świadomi tej ewolucji? Co myślicie o tym? Czy to wytycza nowy kierunek dla rewolucyjnej lewicy?
Odpowiedź: Oczywiście, nie zamykamy oczu na ewolucję ruchu rewolucyjnego w Europie, ale nie sądzimy, że te sprawy są tak proste, jak Wasze pytanie może sugerować. Różne grupy się skończyły z różnych przyczyn. WKK i AB na przykład dlatego, że zostały zbrojnie pokonane. CB dlatego, że reorganizacja polityczna została uniemożliwiona przez represje. RAF dlatego, że się politycznie zdegenerowali i rozwiązali. KPH(r) i GRAPO są wciąż aktywne, i jeszcze w Turcji i Grecji komunistyczne i antyimperialistyczne partyzantki miejskie są bardzo silne. Walka rewolucyjna nigdy nie rozwijała się w sposób jednokształtny i liniowy. To jest zjawisko wielkiej złożoności, sprawa wpływów koniunkturalnych i miejscowych itd. Pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych wielka falka walki powstała w Europie Zachodniej, ale zaczęła opadać od połowy lat osiemdziesiątych, to jest fakt. Ale sądzimy, że następna fala, która nadejdzie, będzie silniejsza z powodu bardziej sprzyjającego kontekstu społeczno-gospodarczego jak również z powodu bogatego dziedzictwa doświadczeń i refleksji z poprzedniej fali. Najważniejszą zasługą walki RAF w latach siedemdziesiątych, CB, KPH(r), GRAPO, WKK itd. jest fakt, że uczyniono pierwsze kroki ku politycznej orientacji i rewolucyjnej strategii, które są obecnie potrzebne w krajach imperialistycznych. Jedynie przez oparcie się na krytycznym i konstruktywnym bilansie tych 15 lat walki i przez uznanie tego decydującego wkładu ruch rewolucyjny będzie mógł podjąć ofensywę w celu obalenia kapitalizmu i likwidacji burżuazji.

Jeden z ważniejszych bojowników WKK Pierre Carette i jego towarzysz Bertrand Sassoye. P: Czy myślicie, że nowa fala walki zbrojnej nadciąga nad Europę? Mamy tu na myśli znów samorozwiązanie się RAF i negocjacje pokojowe w Irlandii Północnej, które wydają się wskazywać na coś przeciwnego. O: Te dwa przykłady odwracają naszą uwagę od istoty sprawy. RAF już utraciła z pola widzenia rewolucyjny cel 15 lat temu (i zwróciła się w kierunku radykalnego reformizmu), a celem IRA nigdy nie była rewolucja społeczna, tylko skończenie z brytyjskim panowaniem w Irlandii Północnej. My jedynie mówimy tu o walce zbrojnej jako wyrazie rewolucyjnych sprzeczności w społeczeństwie kapitalistycznym. Jesteśmy marksistami, sądzimy że zjawiska społeczne i historyczne są wynikiem rozwoju obiektywnych okoliczności, a w ostatniej instancji – sprzeczności między rozwojem sił wytwórczych a sposobem produkcji. Te sprzeczności powodują dziś konieczność obalenia kapitalizmu i nadejścia socjalizmu. Głównym pytaniem jest: Jak dokonać kroku od kapitalizmu do socjalizmu? Studiowanie historii i Engels dają nam odpowiedź:
“Przemoc jest akuszerką całego starego społeczeństwa, która wydobywa z niego na światło dzienne społeczeństwo nowe. Jest środkiem, za pomocą którego ruch społeczny dokonuje tego i niszczy skamieniałe i martwe formy polityczne”.
Praktycznym pytaniem jest: Jaka strategia musi być zastosowana dla walki o nagromadzenie sił koniecznych do osiągnięcia wyzwolenia? Doświadczenie walki klasowej w tym stuleciu i charakterystyka sytuacji dają odpowiedź: ciągła rewolucyjna wojna, której pierwszą fazą jest zbrojna propaganda. Ponieważ jest rewolucyjna droga wyjścia (pewnie, w tym wypadku bardzo trudna) z sytuacji która wydaje się być dalej zupełnie zablokowana, można by ć pewnym, że ta droga wyjścia zostanie użyta pewnego dnia. Przede wszystkim uczynią to awangardowe elementy, później gdy droga zostanie wytyczona, coraz większe odłamy grup społecznych, które mają interes w zerwaniu ze starym kapitalizmem. Powiedzieliśmy o tych wszystkich paru rzeczach bardzo szybko, ale sprawa jest bardzo skomplikowana. Wśród tendencji, gdzie ludzie myślą, że okazja do podniesienia broni będzie dopiero wtedy, gdy uczyniły to już masy, i “partyzantów tu i teraz”, bez przygotowania (bez programu czy organizacji), można znaleźć różnorodne analizy. Nasza analiza jest umiejscowiona na poziomie między nimi, i można także zacytować tych, co stawiają utworzenie rzeczywistej partii leninowskiej jako warunek uruchomienia walki zbrojnej. Zapraszamy towarzyszy, którzy są zainteresowani naszym poglądem na tę sprawę i wnioskami, jakie z tego wyciągamy, by zauważyli dokumenty, jakie wymieniliśmy z francuską organizacją rewolucyjną "Voie Proletarienne", poświęcone dyskutowaniu tej kwestii.
P: Czy możecie przytoczyć krótką historię, dlaczego i jak dokonaliście wyboru walki zbrojnej? Czy jesteście wciąż przekonani o słuszności dokonanych w tym czasie wyboru i analizy?
O: Walka WKK jest umiejscowiona w wykręceniu zerwania z radzieckimi rewizjonistami, którzy pojawili się w latach sześćdziesiątych. W tym okresie rewolucja chińska i walka o wyzwolenie Trzeciego Świata stymulowały nową rewolucyjną tendencję w krajach imperialistycznych. Ta tendencja przekonała i partie komunistyczne, które szły za sztandarem Związku Radzieckiego, i wszelką inną reformistyczną orientację. Na początku lat siedemdziesiątych pierwsze ruchy nastąpiły w Niemczech Zachodnich, a potem we Włoszech, które otwarcie zapytały o użycie rewolucyjnej przemocy i praktyki polityczno-militarnej, by obalić potęgę burżuazji. WKK są dziedzicami tych pierwszych doświadczeń, choć mają nad nimi przewagę drogi przebytej już w latach siedemdziesiątych, i próbowały iść nawet dalej przez podjęcie zadania udzielenia odpowiedzi na pytania, które stawia dopiero rewolucja. W tym względzie warto stwierdzić, że duże teoretyczne korzyści często powstają z porażek: Bolszewizm jest krytycznym dziedzictwem Komuny Paryskiej, rewolucja kulturalna jest krytycznym dziedzictwem zwycięstwa sił burżuazyjnych w Związku Radzieckim w latach pięćdziesiątych itd. Co się tyczy zaangażowania w walkę, to nigdy nie pociągała nas przemoc sama przez się. Komunizm oznacza pokój, braterstwo, i to o tego rodzaju świat walczymy. Jeśli rzeczywiście chcemy świata bez wojny i bez broni, świata braterstwa, wtedy musimy zacząć pokonywać (po zęby uzbrojoną) burżuazję w wojnie klas. Reszta jest jedynie hipokryzją.
P: Często się słyszy uwagę, że WKK wzięły się znikąd. To jest kontrast na przykład z bojownikami RAF, którzy wybrali walkę zbrojną dopiero po długiej ewolucji w szeregach radykalnego ruchu nieparlamentarnego. Wasza odpowiedź jest tak abstrakcyjna, wysuwa czysto teoretyczne twierdzenia. Czy moglibyście być trochę bardziej konkretni?
O: To prawda, że Komórki nie są zawsze spontanicznym, empirycznym wynikiem radykalizacji ruchu niezbrojnego, nieparlamentarnego czy inaczej. Ale dlaczego to zawsze musi być tak? Historia międzynarodowego ruchu komunistycznego nie charakteryzuje się wiecznym powtarzaniem zawsze tych samych procesów, lecz przeciwnie, przyswajaniem lekcji poprzednich doświadczeń – i to wychodzi mu tylko na dobre. Żeby być w stanie mówić explicite o założeniu Komórek, musimy stwierdzić precyzyjnie: jedna osoba (z taką to a taką polityczną przeszłością) spotyka drugą (z inną polityczną przeszłością), która zna trzecią osobę (z jeszcze inną polityczną przeszłością) itd. Uważamy, że to sprawy mniejszej wagi, ale jeśli naprawdę nalegacie, możemy przedstawić te sprawy w następującej kolejności:
Pierre: Oto droga, którą przebyłem jako bojownik. Nieformalny udział w pewnych walkach i ruchach protestu poczynając od 1972 r.; agitacja w gimnazjach i wśród studentów, potępienie przewrotu w Chile, sprzeciw wobec budżetów wojskowych, reakcja na ostatnie zbrodnie frankistowskiego reżimu, wsparcie robotników z Glaverbel itd. W 1975 r. braliśmy udział w Kolektywie na rzecz Wolności Słowa (walka przeciw projektowi van den Poortena) i w pierwszych procesach politycznych. Współzałożyciel w 1976 r. , a następnie główna siła napędowa "Comite de soutien aux prisonniers de la RAF" (który później zmienił nazwę na "Comite de defense des prisonniers politiques en BRD"). Organizował okupację holenderskiej ambasady w Brukseli w proteście przeciw ekstradycji trzech bojowników RAF do RFN wiosną 1978 r. Aresztowany w Zurychu latem tego samego roku za nabywanie amunicji i wydalony ze Szwajcarii w związku z podejrzeniem o “wsparcie organizacji terrorystycznej” (w tym wypadku: RAF). Założyciel bojowej gazety "Georgi Dimitrov". Współzałożyciel w 1981 r. magazynu “Przewrót. Międzynarodowy przegląd na rzecz komunizmu”, i w tym samym okresie organizacji DoKom (Dokumentacja Komunistyczna) wraz z większością bojowników Akcji Bezpośredniej, którzy dopiero co zostali zwolnieni z więzienia. Aktywnie angażował się w akcje solidarności z francuskim rewolucjonistą Fredericem Oriachem, który został uwięziony znów w 1982 r. Współzałożyciel magazynu "Ligne Rouge". Udział w praktycznych i politycznych przygotowaniach do budowy Walczących Komórek Komunistycznych. Wyłączne zaangażowanie w tej walce od 1983 r. Poczynając od 1984 r. zszedłem zupełnie do podziemia, 8 miesięcy przed początkiem pierwszej polityczno-militarnej kampanii organizacji. Aresztowany w akcji zbrojnej 16 grudnia 1985 r.
Bertrand: Moja historia jest trochę krótsza, ale ilustruje jasno to, co powiedzieliśmy na początku. Miałem piętnaście lat, gdy RAF porwała H. M. Schleyera, a szesnaście, gdy Czerwone Brygady porwały Aldo Moro. Kwestia walki zbrojnej oddziaływała sama w innych warunkach na bojownika mojego pokolenia niż dla bojowników poprzedniego. Oni musieli myśleć najpierw o walce zbrojnej w kraju imperialistycznym jako o hipotezie, a potem musieli zrobić pierwsze kroki. Dla mnie miejska partyzantka była już częścią krajobrazu politycznego. Brałem udział w 1978 r. w Komitecie na rzecz Wsparcia Więźniów RAF, założonym przez Pierre'a; w 1982 r. zszedłem do rewolucyjnego podziemia.
Pascale: Szczegóły mojej kariery bojowej i politycznej (która zaczęła się w 1972 r. wraz z moim udziałem w ruchu gimnazjów przeciw projektowi VDB) nie dodadzą nic do tego, co zostało już wyjaśnione. Choć chcę żeby to było jasne, jeśli to was interesuje, że nie brałem udziału w budowie Komórek. Faktycznie przyłączyłem się do Komórek i ich struktur dopiero jesienią 1985 r. W czasie budowy i pierwszych akcji organizacji byłem otwartym bojownikiem w kolektywie periodyku "Ligne Rouge", który robił propagandę na rzecz zbrojnych grup komunistycznych. Z "Ligne Rouge" oprócz innej działalności przedrukowywaliśmy komunikaty Komórek w formie broszur, które później rozprowadzaliśmy podczas demonstracji, zgromadzeń itd.
P: W swoich komunikatach określacie się jako awangarda. Wielu ludzi skrytykowało tę koncepcję awangardy, kierownictwo waszej organizacji. WKK zawsze były chętne do przyjmowania krytyki, ale czy kiedykolwiek szukaliście rzeczywistego dialogu z tym ruchem (tak jak RAF w końcu uczyniła)? Czy wciąż wyznajecie zasadę “słusznej linii”? Czy wciąż myślicie, że władza pochodzi z lufy karabinu? Innymi słowy, czy nie istnieje niebezpieczeństwo, że ludowa rewolucja może się uzależnić od walki zbrojnej i linii politycznej wybranej przez mniejszość ludu?
O: Tu narosło mnóstwo nieporozumień. WKK nigdy nie uchylały się od odpowiedzialności, ale nie rościły pretensji, że są jedynym autorytetem, kierowniczą partią w sensie leninizmu. Sama nazwa WKK kładzie nacisk na zdecydowanie inną rzeczywistość, w której niemożliwe jest podjęcie zadania zjednoczenia w taką organizację. A więc WKK chciały podkreślić jeden z priorytetów ruchu rewolucyjnego, do którego jesteśmy przywiązani, mianowicie refleksję i wypracowywanie teorii politycznej. Sądzimy, że sukces rewolucji wymaga organizacji awangardowej. Co przez to rozumiemy? Walczącą strukturę, która skupia i umacnia najlepsze siły z naszego obozu, i która ma stać na czele sił proletariackich w walce klasowej. Rewolucja nie jest dziełem sztuki, jest historycznym celem, który lud musi zdobyć. Musimy dać sobie obiektywne, materialne i ideologiczne możliwości osiągnięcia zwycięstwa, i to rewolucyjna partia awangardowa otwiera pierwsze drzwi wiodące do tego, dlatego że organizacja jest wyższa niż nie-organizacja, świadomość jest lepsza niż nieświadomość i tak dalej. Lecz WKK nie były taką partią, chociaż chciały działać w kierunku jej ostatecznego zbudowania. Cel tej organizacyjnej próby, praktyka zbrojnej propagandy i poszukiwanie konfrontacji politycznej ze wszystkimi grupami pod względem walki klasowej – wszystko to doprowadziło WKK do konkluzji, że zajmują one najbardziej postępowe stanowisko w kraju – jeśli rozpatrywać je obiektywnie pod względem awangardy – i teoretycznie, i praktycznie. I wciąż wierzymy w to dziś, nawet pomimo że zostaliśmy pokonani. Polityczno-militarne kampanie WKK w latach 1984-1985 miały miejsce wśród wielkich mobilizacji ludowych i proletariackich. Były wspierane przez ważną teoretyczno-polityczną produkcję, która wzywała do walki i krytycznej debaty i triumfu właściwych analiz i idei nad fałszywymi. Na przykład stacjonowanie amerykańskich rakiet we Florennes w 1985 r. było określane przez WKK jako imperialistyczna wojna i przejaw upadku kapitalizmu, i grupa krytykowała złudzenia drobnomieszczańskich pacyfistów. Ale nie było dyskusji. Jakeś milczenie, jakieś protesty i nawet ataki ze strony grup wymachujących czerwonymi czy czarnymi flagami były jedyną odpowiedzią, jaką otrzymaliśmy. “Władza pochodzi z lufy karabinu” – tak, to prawda. Ale nie pomieszajmy wszystkiego. Ta prawda jest dokładnym odzwierciedleniem ludzkich idei i wartości w obiektywnym świecie. Prawda jest poprawną interpretacją rzeczywistości, czymś co daje nam możliwość działania w efektywny sposób. Marksiści nie działają na podstawie marzeń ani nie podążają za swymi subiektywnymi preferencjami. Dążą do poznania historycznej i społecznej sytuacji takiej, jaką ona jest, znalezienia najlepszej metody interweniowania w nią i przez to zmierzania ku rewolucji socjalistycznej, zniesieniu pracy najemnej i zbliżenia się do kresu wyzysku i niesprawiedliwości.
P: Dlaczego nigdy nie reagujecie na tematy aktualne, na przykład walkę zapatystów w Chiapas, kongres autonomistów w Berlinie, czy tu w Belgii na falę strajków w zakładach Forges w Clabecq, zakładach Renault w Vilvoorde i tak dalej?
O: W zasadzie, gdy towarzysze proszą nas o reakcję na pewne wydarzenie czy o radę w pewnej sprawie, odpowiadamy na to. Ale nie rozumiemy, dlaczego mielibyśmy wypowiadać się o wszystkich rzeczach (i o niektórych innych). Nasze uwięzienie – i jego długość – oderwało nas od walki i od specyficznych realiów, i to jest poważne ograniczenie wiedzy, jaką mamy i naszej zdolności wnoszenia wkładu w kreatywny i oryginalny sposób. Poszukiwanie wspólnego tła (nawet rewolucyjnego) w teatrze złudzeń i nieuchronna opóźniona reakcja na wydarzenia to nie jest dobra motywacja. Ale z pewnością nie odrywamy się od rzeczywistości społecznej i walk. Na przykład jeśli poruszamy w pracy "La Fleche et la Cible" kwestię akcji związkowej i jej rewolucyjnych perspektyw, albo jeśli piszemy o strategii dla walki o zgromadzenie sił proletariackich itd., to wkraczamy w samą istotę tych spraw, wysuniętą na pierwszy plan przez konflikty takie jak te w Clabecq czy Vilvoorde. Czyż nie jest to jedyny poważny sposób działania, i najbardziej konstruktywny, a więc jedynie możliwy dziś dla nas w więzieniu? Możemy zmniejszać to ograniczenie, probować przezwyciężyć je jak tylko się da, ale ono istnieje, i z upływem lat coraz trudniej je znosić.
P: “Łączenie bojowników WKK z kolaborantami z FRAP jest szczególnie fałszywe. Walczące Komórki Komunistyczne i ten FRAP są zupełnie obce sobie nawzajem (to zostało nawiasem mówiąc potwierdzone przez policyjne dochodzenie), a nawet są politycznymi wrogami. To łączenie jest manewrem władz; one chcą odpolitycznić walkę WKK przez wiązanie jej z awanturnictwem FRAP, to jest przez doszukiwanie się wspólnego punktu podobnej karnej infrakcji. Więcej, to łączenie daje władzom gwarancję, że dwóch cennych współpracowników jest obecnych na scenie sądu. Jak inaczej można by odgrywać taką farsę?” Ten akapit jest cytatem z broszury “Wolność! Informacja na rzecz uwolnienia Pierre'a Carette'a, Pascale'a Vandegeerdego i Bertranda Sassoyego", rozprowadzanej przez SRiPWiWK. WKK zdystansowały się parę razy od FRAP – czy moglibyście jeszcze raz podać tego przyczyny?
O: To jest kwestia, do której musieliśmy wracać przy wielu okazjach (nawet wydaliśmy cały dokument w 1990 r. pt.: "Le 'FRAP', provocation et repentir"). Ta historia jest mało interesująca, więc tylko przypomnijmy jej istotę. Poczynając od 1985 r. miały miejsce w Brukseli trzy ataki, do których przyznał się FRAP – Front Rewolucyjnej Akcji Proletariackiej. Faktycznie ten Front realnie nie istniał, to był satelita francuskiej grupy Akcja Bezpośrednia. Ich celem było sianie złudzeń realnego istnienia Zachodnioeuropejskiego Frontu Partyzantki Miejskiej, do którego utworzenia RAF i AB wzywały nieco wcześniej, a do którego przyłączenia się odmówiły WKK w Belgii (i GRAPO w Hiszpanii). Kiedy policja szukała baz AB w Brukseli, znaleźli tylko dokumenty FRAP i aresztowali dwóch ludzi. Oni twierdzili, że są anarchistami, ale w obliczu represji wyparli się swojej małej odwagi i zawarli układ z Ministerstwem Sprawiedliwości. Za to zostali nagrodzeni niskimi wyrokami i wkrótce zostali uwolnieni. I taki był koniec FRAP.
P: A dlaczego WKK odmówiły wzięcia udziału we froncie antyimperialistycznym, do którego wzywały RAF i AB? To wygląda dziwnie, szczególnie gdy się wie, że WKK były bardzo bliskie AB (szczególnie przez Frederica Oriacha) i że Wasza organizacja objawiła o sobie pierwszy raz przy okazji kampanii antyimperialistycznej 1 października.
O: Na początek małe sprostowanie: Frederic Oriach był w więzieniu przez długi czas we Francji jako bojownik Noyaux Armes Pour l'Autonomie Populaire (NAPAP), następców organizacji zbrojnej Lewica Proletariacka, która została założona na długo przed Akcją Bezpośrednią, i na całkiem innych podstawach politycznych. On był “bliski” AB jedynie w wymysłach policji (co powtarzały za nią media), która już zatroszczyła się o to, by został uwieziony drugi raz w 1982 r. Frederic Oriach w długim wywiadzie z 1983 r., w którym przedstawił szczegóły ze swej bogatej historii walczącego internacjonalistycznego komunisty, podsumowuje: “Tak więc łatwo zrozumieć, że ani nie byłem blisko z AB, ani w ogóle nie miałem z nią nic wspólnego, wbrew tym śmiesznym wymysłom tak często powtarzanym”. W słynnej pracy z 1916 r. “Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu” Lenin kontynuuje genialne historyczne analizy Marksa i określa naturę pasożytnictwa i rozkładu kapitalizmu. Dla Walczących Komórek Komunistycznych termin “imperializm” jest usytuowany w tym marksistowsko-leninowskim kontekście. Dla RAF i AB w początku lat osiemdziesiątych XX w. słowo “imperialistyczne” opisuje głównie stosunki między krajami dominującymi a zdominowanymi, trochę tak jak widzą te sprawy trzecioświatowcy. Tak więc różnica jest bardzo duża. I to jest jedynie jedna z wielu różnic na poziomie filozoficznym, w połączeniu z teorią historyczną i ekonomiczną, w połączeniu z linią polityczną i strategią, zgodnie z którą należy postępować. Na przykład strategiczna koncepcja “frontu” dla nas wygląda na błędną. Wierzymy w partię leninowskiego typu jako najważniejszą krajową zasadę organizacyjną i Międzynarodówkę typu kominternowskiego jako ponadnarodową zasadę organizacyjną. W naszej pracy z 1993 r. "La Fleche et la Cible" próbowaliśmy wypracować naszą krytykę koncepcji RAF i AB. W istocie odrzucamy jej subiektywistyczny charakter, jej skłonność do radykalnego reformizmu i do militaryzmu. Poza tym możemy zauważyć, że RAF, która była siłą napędową “Frontu”, rozwiązała się (o czym oczywiście gazety pisały pod wielkimi tytułami), podczas gdy GRAPO, która odrzuciła tę koncepcję na podstawi bojowej komunistycznej krytyki, w ostatnim miesiącu przeprowadziła śmiałą operację zbrojnej propagandy w sercu Madrytu (która została oczywiście całkowicie przemilczana przez media).
P: Czy kiedykolwiek mieliście wrażenie, że jesteście manipulowani? Pytamy o to, ponieważ często mówiono, że akcje WKK wraz z gangiem z Nijvel były częścią strategii napięcia organizowanej przez ekstremalną prawicę. W tym wypadku odnoszono się do sprawy brata Pierre'a Carette'a i do broni znalezionej w kryjówkach WKK itd.
O: Od samego początku WKK były obiektem wielu brudnych i wzajemnie sprzecznych oszczerstw wychodzących z różnych kątów, od ekstremalnej prawicy (zrównującej WKK z KGB) do ekstremalnej lewicy (zrównującej WKK z CIA) i to trwało aż po dziś dzień. Do pewnego stopnia było nieuchronne, i wciąż jest, że walka WKK – gdzie cel jest kryształowo czysty – jest interpretowana jako coś podejrzanego, z ciemnym tłem i tajemniczymi celami itd., żeby powstrzymać refleksję nad kwestiami politycznymi i rewolucyjną strategią. Jak długo trzymamy się terminów z kiepskich powieści szpiegowskich, jak “manipulacje” i “destabilizacja”, odrzucamy główną kwestię, która rzeczywiście interesuje proletariat: jaka strategia ofensywna jest najlepsza dla walki klasowej?, zaciemniamy tę decydującą prawdę, mianowicie że walka zbrojna jest istotna, gdy ponownie się zaczyna proces rewolucyjny, i oni izolują tych bojowników. To dobrze znana sztuczka, i można znaleźć te same kłamstwa o Czerwonych Brygadach we Włoszech, GRAPO w Hiszpanii itd. Na początku mówili, że Lenin był niemieckim szpiegiem. Pytano nas już przedtem, dlaczego nie zaprzeczamy systematycznie temu oszczerstwu. Pomówmy o przykładach wysuniętych w pytaniu. No dobrze, czemu tu zaprzeczać? Tak, Pierre ma starszego brata. I co? Tak, WKK (i Akcja Bezpośrednia, i RAF) były w posiadaniu broni przejętej w czasie ataku na koszary armii w Vielsalm w maju 1984 r. I co? Dokładnie mówiąc absolutnie nic. W końcu każdy wierzy w to, w co chce wierzyć.
P: Pierre Carette ma brata, i chodzą słuchy, że ten brat był agentem tajnych służb i że sam Pierre Carette wraz ze swoim bratem był bojownikiem grup ekstremalnie prawicowych.
O: Winę za to ponoszą media wychowane na krwawych klasycznych tragediach i kłamcy z PPB. Nie jesteśmy w stanie poinformować Was o militarnym karierowiczu Henrim Carretcie, który był związany z ekstremalnie prawicowymi grupami w końcu lat sześćdziesiątych na Uniwersytecie w Brukseli, ponieważ Pierre stracił z nim kontakt. To całkowite i ostateczne sprzeczności ideologiczne były tłem zerwania wszelkich kontaktów między nimi.
P: Dlaczego akcje WKK skończyły się po Waszym aresztowaniu?
O:Po prostu dlatego że obiektywna podatność na ciosy naszej organizacji uniemożliwiła dalsze opieranie się ciosom w naszą grupę i ponowne przejęcie inicjatywy. Ofensywa policyjna zimą z 1985 r. na 1986 r. nie była ograniczona do naszego aresztowania. Po nim wykryte zostały nasze bazy operacyjne, garaże i podziemne mieszkania, przejęte zostały ważne materiały, co sparaliżowało naszych towarzyszy itd. To z pewnością nie dotyczyło decyzji politycznej. Rzeczywistość dowiodła, że Komórki były źle przygotowane na ewentualność represji, na poziomie zwykłego strukturalnego bezpieczeństwa i na bardziej ogólnym poziomie polityczno-organizacyjnym. Tu mamy na myśli militarystyczną dewiację, która częściowo skaziła WKK, dewiację do której się przyznaliśmy i skrytykowaliśmy ją w pracy "La Fleche et la Cible" i w debacie z “Voie Proletarienne”. Ale nawet więcej niż nasza porażka, z której musimy wyciągnąć naukę, doświadczenie WKK w Belgii wykazało, jak praktyka zbrojnej propagandy może być ogromną otuchą dla rewolucjonistów.
P: Czy możecie dać bardziej precyzyjne wyjaśnienie w sprawie rozłamu między Wami a Didierem Chevoletem?
O: Didier Chevolet był bojownikiem Walczących Komórek Komunistycznych, a potem członkiem kolektywu więźniów aż do lata 1995 r. Wówczas powiadomił nas o swej decyzji opuszczenia kolektywu, bo chce spróbować, czy nie zostanie wypuszczony jako więzień apolityczny. Próbowaliśmy bezskutecznie uświadomić mu, że ten krok był indywidualistyczny i sprzeczny z naszym wspólnym interesem, i że apolityczny charakter jego pozycji był złudzeniem, ponieważ wynikała ona z obiektywnej sytuacji politycznej. Żałujemy tego rozłamu bardzo. Utraciliśmy towarzysza i więcej niż tylko towarzysza, bo przez to utraciliśmy jedność.
P: Jak Was traktują w więzieniu? Czy jesteście trzymani w specjalnych warunkach (na przykład “podwyższone środki bezpieczeństwa”? Czy macie kontakt z więźniami społecznymi? Jeśli tak, to jaki?
O: Po naszym aresztowaniu w grudniu 1985 r. całkowicie nas izolowano, było to traktowanie nigdy przedtem nie widziane w Belgii i zostało potępione jako tortura przez dobrze znane organizacje humanitarne. Na przełomie maja i czerwca 1986 r. podjęliśmy zbiorowy strajk głodowy, trwający 43 dni, ale bez realnych rezultatów. Byliśmy trzymani w izolacji przez trzy lata, nawet po procesie, i udało nam się wymusić skończenie z tym dopiero po drugim długim i twardym strajku głodowym. Od tej pory zintegrowaliśmy się z więzienną społecznością, ale byliśmy wciąż trzymani w wyjątkowych ograniczeniach (na przykład przesłuchania bez przerwy, otwieranie poczty, ograniczenia wizyt itd.) Musimy także podkreślić, że nie byliśmy zależni od administracyjnych władz więzienia, lecz od tajnego komitetu, który działa w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nasze kontakty z więźniami społecznymi są priorytetem w solidarności. Próbujemy odpowiadać w pozytywny sposób na stawiane pytania i systematycznie wspieramy wspólne żądania i ruchy protestu. Podczas tych wymian bronimy proletariackich interesów i zasad komunistycznej moralności. Próbujemy rozwijać po prostu refleksję nad naturą systemu i zbrodniami, które on przynosi, zwalczamy rasizm, seksizm itd. Ale to jest wciąż tylko kropla wody na pustyni nędzy.
P: W więzieniu przeprowadziliście parę akcji. Jakich i dlaczego? W mediach nie było artykułów, lewica nie zareagowała. Czy ona jest podejrzliwa w stosunku do Was? Albo Wy w stosunku do niej? Czy byliście (lepiej) wspierani przez grupy zagraniczne?
O: Przeprowadziliśmy dwa ważne strajki głodowe, w 1986 r. i 1988 r., aby wyjść z izolacji i osiągnąć możliwość kontynuowania naszej kolektywnej roboty politycznej. Media głównego nurtu były raczej dyskretne w sprawie tej walki. Czemu tu się dziwić? One są częścią systemu. Ekstremalna lewica nie zareagowała. To wymaga podwójnego komentarza. Przede wszystkim to nie wszystkie zaskoczenia, które pochodziły od instytucjonalnej lewicy (KPB, RPS, PTD), to świadectwo głębi ich politycznego i ideologicznego skorumpowania. Po drugie byliśmy zaskoczeni przez ogólny ruch lewicowy. Piłka jest po ich stronie: Dlaczego nie ma solidarności ponad podziałami politycznymi z rewolucjonistami stojącymi w obliczu kryminalnej represji w naszym kraju? Czyż nie jest to oznaka strasznej słabości? Podczas strajków głodowych byliśmy aktywnie wspierani przez Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Więźniarek i Więźniów Komunistycznych. Na poziomie międzynarodowym byliśmy wspierani konkretnie przez grupy i towarzyszy z Niemiec, Szwajcarii, Danii itd. Ale jasne, że bardziej spontaniczna solidarność była silniejsza na europejskim poziomie. I znów, kto powinien z tego wyciągnąć naukę?
P: Co ludzie mogą zrobić dla Waszego uwolnienia?
O: Obecnie jasne jest, że władze nie są gotowe wypuścić nas, a będą gotowe zrobić to dopiero gdy będą się bały wzrostu mobilizacji z naszego powodu. Wówczas oni mogliby się martwić rosnącym zainteresowaniem doświadczeniem Komórek. W przesłaniu z okazji międzynarodowego dnia rewolucyjnych więźniów uczyniliśmy następujące oświadczenie: “Są dwa poważne powody, dla których jesteśmy przetrzymywani. Przede wszystkim żeby odciągnąć od ruchu komunistycznego walczących bojowników, którzy udowodnili swe poświęcenie. Po drugie oni chcą sterroryzować tych, co zmęczeni reformistycznym łagodzeniem protestów ulicznych chcą wstąpić na rewolucyjną ścieżkę. Wyjdziemy z więzienia, kiedy te polityczne motywy zostaną zdemaskowane i protest będzie tak wielki, że władze będą widziały, że bardziej opłaca się nas wypuścić, niż ukazywać się samemu w swym rzeczywistym kształcie, lepiej wypuścić niż przyciągać uwagę do przyczyn, które ich zmuszają do ich twardości wobec nas, do tego, żeby naszą trójkę trzymać tyle lat w więzieniu. To będzie długa walka, w której wszystkie chwyty są dozwolone. Ta walka będzie zwycięska, co oczywiście nas uraduje, ale to wszystko przede wszystkim będzie służyło ogólnej walce proletariatu. Bez tego ostatniego nie pozwolilibyśmy sobie na takie publiczne wezwania do solidarności. Ale ta solidarność napełnia nas siłą, wiarą i entuzjazmem”. Co robić? Konieczne jest rozwijanie publicznej bojowej agitacji: ustanawianie lokalnych komitetów, organizowanie zgromadzeń informacyjnych, robienie dynamicznych i dobrze nagłośnionych interwencji itd. Wszystko co może zburzyć mur milczenia, zbudowany i utrzymywany przez władze i ich wspólników, posunie nas o krok bliżej ku wolności.
(Źródło: Strona Anarchistycznego Czarnego Krzyża w Gandawie http://www.xs4all.be/~ance/abc-gent )
|