|
Zwolnienie włoskiej bojowniczki |
|
|
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Sobota, 18 Październik 2008 08:21 |
|
Francja: uwolnienie członkini Czerwonych Brygad Francuski sąd orzekł wczoraj, że była aktywistka włoskich Czerwonych Brygad - Marina Petrela, przebywająca od roku w areszcie Wersalu w związku z poszukiwaniem jej we Włoszech, może zostać zwolniona z więzienia z powodu kłopotów zdrowotnych. Petrella, która w więzieniu odmawiała przyjmowania pokarmów i przejawiała skłonności samobójcze, przebywa obecnie w paryskim szpitalu, gdzie jest leczona na depresję. Zgodnie z orzeczeniem sądu - może być teraz leczona jako wolna osoba, po opuszczeniu szpitala musi natomiast pozostać na terenie Francji i ma się meldować na policji raz w tygodniu. |
|
Zmieniony ( Sobota, 18 Październik 2008 08:33 )
|
|
Więcej…
|
|
Regulamin Czerwonych Brygad |
|
|
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Piątek, 17 Październik 2008 10:18 |
|
Fragmenty książki "Aniołowie śmierci" Jerzego Ambroziewicza wydanej przez Książkę i Wiedzę w Warszawie 1988. Fragmenty pochodzą ze stron 60-67. Czerwone Brygady a walka zbrojna - zasady partyzanta miejskiego (...) „Żaden zbrojny ruch rewolucyjny, który chce zdobyć władzę nie może sprostać walce, jeśli nie jest w stanie spełnić dwóch podstawowych warunków:
1. zmierzyć się z władzą na wszystkich frontach (uwalniać więźniów, wykonywać wyroki śmierci na policjantach -zbrodniarzach, wywłaszczać kapitalistów itd.) i dowieść, ze jest w stanie prowadzić walkę na tę skalę;
2. w fabrykach i osiedlach zamieszkałych przez proletariat utworzyć władzę alternatywną.
|
|
Zmieniony ( Piątek, 17 Październik 2008 10:28 )
|
|
Więcej…
|
|
|
Włochy - walka zbrojna a ruch masowy |
|
|
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Piątek, 17 Październik 2008 09:56 |
|
Paolo Persichetti i Oreste Scalzone Symbioza wywrotowego ruchu społecznego i walki zbrojnej Oryginalność włoskiego ruchu wywrotowego W latach powojennych, poczynając od 1950 r., zaczął się ogromny transfer wewnętrzny siły roboczej, w większości z Południa na Północ; wynikał on z popytu, jaki stwarzał szybki rozwój kapitalizmu włoskiego. Stary robotnik wykwalifikowany, wyposażony w silne przekonania ideologiczne i pamięć historyczną będącą dziedzictwem Ruchu Oporu, stopniowo zlał się z niewykwalifikowanym robotnikiem masowym. W zakładach Fiata „Arabowie” posiadali włoski dowód osobisty, a więc nie można było ich szantażować, że zostaną wyrzuceni z kraju; poza tym mogli porozumiewać się przy taśmie montażowej we wspólnym dla wszystkich robotników języku. Ta „sroga rasa pogańska” (20), ta masa gniewnych Południowców, którzy wymknęli się spod kontroli tradycyjnie sprawowanej przez Kościół na wsi, znalazła w fabrykach na Północy szkołę walki klasowej i tradycję rewolucyjnej działalności wywrotowej wywodzącej się z Ruchu Oporu. Ta mieszanka wybuchowa szybko się zapaliła (21). Starcia lipcowe 1960 r. w Genui i wielu innych miastach (22) oraz starcia lipcowe 1961 r. na Piazza Statuto w Turynie (23) były pierwszymi powojennymi przejawami autonomii robotniczej – hierarchia związkowa miała do czynienia z samodzielną inicjatywą oddolną. Wydarzenia te nabrały waloru symbolicznego – zainaugurowały cykl walk, które miały rozmnożyć się w latach siedemdziesiątych. Podczas tych walk na scenę wkroczyły nowe pokolenia robotnicze kształtujące się powoli w wielkomiejskiej tkance społecznej – młodzież w „podkoszulkach w paski” i nowi robotnicy zatrudnieni przy taśmie montażowej, przepełnieni nowym gniewem społecznym, a także, pod wpływem „kultur młodzieżowych”, które zagnieździły się w zakamarkach nadciągającego społeczeństwa konsumpcyjnego, obojętni wobec surowej moralności robotniczej i perspektywy spędzenia całego życia w fabryce. Pojawiło się wówczas nowe wyobrażenie o konflikcie i wymyślono nowe formy walk, które zaskoczyły i przerosły tradycyjne organizacje ruchu robotniczego i lewicy. |
|
Zmieniony ( Piątek, 17 Październik 2008 10:15 )
|
|
Więcej…
|
|
Wywiad z przywódcą Czerwonych Brygad |
|
|
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Piątek, 17 Październik 2008 09:33 |
|
Fragmenty wywiadu opublikowanego w Rewolucji nr 3, 2003. Więcej informacji na stronie www.rewolucja.prv.pl Od partyzantki fabrycznej do „uderzenia w serce państwa”
Z RENATO CURCIO, BYŁYM PIERWSZYM PRZYWÓDCĄ CZERWONYCH BRYGAD, ROZMAWIA MARIO SCIALOJA POD PARKANEM FIATA MIRAFIORI
- Uciekliście z Mediolanu wszyscy razem?
- Każdy uciekł gdzie indziej, w pojedynkę, a jeśli – jak to było w moim przypadku – nie w pojedynkę, to w małej grupie. Razem z Margheritą umówiłem się na Piazza Napoli z Franceschinim. „U nas jest policja”, powiedzieliśmy, „mało by brakowało, a byśmy wpadli”. „Do mnie też przyszli”, odpowiedział. Widząc, jaka jest sytuacja, natychmiast postanowiliśmy pojechać we trójkę autobusem do dzielnicy Lodigiano, gdzie mieszkał jeden z naszych towarzyszy, Pietro Bertolazzi, który wtedy nie był jeszcze prawdziwym brygadzistą. Po drodze zabraliśmy Piero Morlacchiego, który też się uratował dzięki ostrzeżeniu staruszki-dozorczyni.
Bertolazzi wyjechał po nas starym Fiatem 1100, w którym z trudem się zmieściliśmy. „Ściga nas policja, jesteśmy w twoich rękach, może masz jakąś chatę, w której moglibyśmy się przespać...” Zawiózł nas do starego domku, który miał w Pianello Valtidone, w głębi prowincji Piacenza. Gdy tylko złapaliśmy oddech i dzięki naszemu mężowi opatrznościowemu, który mógł swobodnie się poruszać, bo nie był znany policji, nawiązaliśmy kontakty z pozostałymi towarzyszami, zaczęliśmy zastanawiać się co robić.
|
|
Więcej…
|
|