Linki

 

An-arche.pl

MA

 



Premiera "Baader-Meinhof Complex" PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
Niedziela, 28 Wrzesień 2008 11:58

 

110 minut z Frakcją Armii Czerwonej

 

Film o terrorystach RAF budzi dyskusje. Widzowie tłoczą się w kinach, by przyjrzeć się powojennej historii, a twórcy liczą na Oscara - pisze Piotr Jendroszczyk z Berlina


(Kadry z filmu "Der Baader Meinhof Komplex'')
 

– Powinienem właściwie poprosić o zwrot kosztów biletu. Nie zobaczyłem nic nowego – mówił jeden z widzów po obejrzeniu filmu „Baader Meinhof Komplex” w kinie w centrum Berlina. Nie jest to opina odosobniona, ale sale kinowe są pełne. Film wszedł właśnie na ekrany.

Potoki krwi, wybuchy bomb, strzelanina, panika polityków, chaos i strach – to wszystko przedstawia najnowszy film o akcjach terrorystów z Frakcji Armii Czerwonej (RAF). Grupy młodych Niemców zdecydowanych na wszystko w walce z amerykańskim imperializmem, „kapitalistycznymi świniami”, pokoleniem swych rodziców przesiąkniętych nazizmem i marzących o rewolucji światowej pod czerwonymi sztandarami.

– Film gloryfikuje terrorystów – twierdzi część krytyków wspieranych przez córkę Ulrike Meinhof. Także szef niemieckiego wywiadu skarży się, że twórcom filmu nie udało się „zdemistyfikować RAF”. – To część naszej historii, o której nie powinniśmy zapomnieć – głoszą inni. Nikt jednak nie pozostaje obojętny.

RAF i takie nazwiska, jak Andreas Baader, Ulrike Meinhof, Gudrun Ensslin czy Brigitte Monhaupt, są doskonale znane i nadal wywołują emocje. Zresztą RAF w wydaniu soft nie przestał nigdy istnieć. W czwartek, w chwili gdy trwały ostatnie przygotowania do projekcji, przed sądem w Berlinie rozpoczynał się proces kilku członków Militante Gruppe, anarchistów oskarżonych o podpalenie wielu samochodów (wojskowych i policyjnych) w stolicy Niemiec i Brandenburgii. Przed budynkiem sądu demonstrowali ich zwolennicy. Wśród nich Inge Viett, była członkini RAF. W tym samym czasie grupa lewaków obrzuciła pojemnikami z farbą willę Stefana Austa, autora bestselleru „Baader Meinhof Komplex” i scenarzysty filmu o tym samym tytule.

„Nie istnieją w Niemczech zorganizowane terrorystyczne struktury na wzór RAF” – czytamy w najnowszym raporcie Urzędu Ochrony Konstytucji. Ale spośród 30 tysięcy aktywnych członków grup lewicowych do stosowania przemocy gotowych jest 2 tysiące anarchistów, maoistów, trockistów i ugrupowań tzw. autonomów. – Mit RAF nie umarł. Nie do wszystkich dotarło, że terrorystyczne akcje RAF nie miały nic wspólnego z głoszoną przez nich rewolucyjną ideologią – twierdzi Kai Hirschmann, ekspert od terroryzmu.

Uświadomić to powinien film wyprodukowany przez Bernda Eichingera („Upadek”, „Imię Róży”) kosztem 20 milionów euro. „Jego polityczne posłanie jest otwarte na wszystkie strony” – pisał konserwatywny „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Gdy ogarnięty kryzysem finansowym światowy kapitalizm znajduje się na kolanach, niemieckie kino świętuje jego zwycięstwo” – ocenia „Der Spiegel”.

Twórcy filmu liczą na Oscara. Zaangażowali doskonałych aktorów (Moritz Bleibtreu, Martina Gedeck, Johanna Wokalek) i przedstawili historię RAF najwierniej, jak się dało. Akcja rozpoczyna się od protestów studenckich w Berlinie w 1967 roku, kończy dziesięć lat później samobójczą śmiercią aresztowanych terrorystów i egzekucją uprowadzonego przemysłowca Hannsa Martina Schleyera. Ale RAF działała do 1998 roku. Z rąk terrorystów zginęły 33 osoby.Po stronie RAF było 27 ofiar.

Piotr Jendroszczyk
Rzeczpospolita
 

(W niedawnym wywiadzie dla tygodnika "Focus" reżyser Uli Edel powiedział, że w trakcie prac nad filmem jeden z byłych terrorystów zdradził mu nazwisko zabójcy przemysłowca Hannsa Martina Schleyera (zginął w październiku 1977 roku). Tego, kto oddał strzały, nie ustaliła dotąd niemiecka prokuratura.)

 

Zmieniony ( Sobota, 11 Październik 2008 18:50 )
 
"My marksiści, uważaliśmy, że współistnienie narodów nie jest równoznaczne z pokojowym współistnieniem między wyzyskiwanymi a wyzyskiwaczami, między ciemiężącą i ciemiężonym."

Ernesto Guevara

bottom