Komunikat PGT/KKO po zamachu na parlament (09.01.2010) PDF Drukuj Email
Wpisany przez red   
Czwartek, 04 Luty 2010 17:10

 

"Demokracja nie Wygra”

 

 (Pełny tekst komunikatu Partyzanckiej Grupy Terrorystów – Konspiracyjnych Komórek Ognia wydany z okazji ich ataku na grecki parlament 9 stycznia, 2010 r.)

 

(czytaj poniżej)

 

 

„…Oto kraina martwa
Kraina kaktusów
Gdzie przed wzniesionymi
Posągami z kamienia
Dłoń umarłego wzywa łaski głazu
Pod migotaniem spadającej gwiazdy.


Pomiędzy myślą
A rzeczywistością
Pomiędzy zamiarem
A czynem
Kładzie się cień
 
Pomiędzy pomysłem
A dziełem
Pomiędzy wzruszeniem
A odczuciem
Kładzie się cień

Życie jest bardzo długie

Pomiędzy żądzą
A spazmem rozkoszy
Pomiędzy możnością
A istnieniem
Pomiędzy istotą
A jej zstąpieniem
Kładzie się cień

Albowiem Twoje jest Królestwo
Albowiem Twoje jest Życie

Albowiem Twoje jest
Oto jak kończy się świat
Nie z trzaskiem, lecz ze skomleniem

 

( odwrócony fragment wiersza T. S. Eliota pt: "Dziurawi ludzie", opowiadającego o Guy'u Fawksie, który usiłował wysadzić w powietrze brytyjski parlament)

 

Jeśli brzmi to w naszych czasach, jako rzecz nie do pomyślenia, by ktokolwiek wypowiadał się przeciwko demokracji, nie otrzymując przy tym etykietki konserwatysty albo faszysty, to dzieje się tak, dlatego, że propaganda zamieszkuje w domach i umysłach samych poddanych (niewolników) demokracji. Poza tym totalitaryzm demokratyczny nie ma czego zazdrościć poprzednim totalitarnym reżimom. Nepotyzm, arystokracja, sędziowie, uprzywilejowane osoby, biznesmeni, mediatorzy, kontrahenci i wydawcy wciąż kierują życiem społecznym, podczas gdy na dole "poniżej" pozostają ci niesprawiedliwie traktowani i jednocześnie zawsze chętni by dać się "oszukać".

 

Społeczeństwo trwa dalej, biernie ich tolerując oraz równocześnie chcąc zająć ich miejsce. Ambicje łatwego stania się bogatym, spektakularnego przesunięcia się w górę do wyższej klasy społecznej, zrobienia kariery, nagromadzenia własności, zapewnienia sobie przedmiotów materialnych oraz drzwi z podwójnymi zamkami oto obietnice, jakie przynosi pomyślność demokracji. W ten sposób, krnąbrni niewolnicy poddają się totalitaryzmowi kapitalistycznej suwerenności wypierającemu demokratyczne tło. Wyzysk naszej pracy i naszego życia wzrasta, społeczne różnice rosną, światowa policja podlega dalszej militaryzacji, spektakl rządzi - materialna, a czasem intelektualna i emocjonalna dekadencja staje się wyborem wielu. Większość z tych rzeczy nie jest niczym nowym. Mniej lub bardziej, tak wyglądał stan życia społecznego pod różną władzą. Jednak dziś, demokracja osładza tę pigułkę. Demokracja jest zamachem stanu (coup d'etat), który nie wyprowadza czołgów na ulicę, lecz zamiast nich wysyła kamery telewizyjne i mikrofony reporterów. Demokracja rządzi dzięki władzy swojej propagandy. Praca jest chroniona przez konstytucje, jako najwyższe prawo, nierówności społeczne są osiągnięciami wolnego rynku i rywalizacji, policja chroni i służy społecznemu zapotrzebowaniu na bezpieczeństwo, spektakl ochrania wolność wypowiedzi, a sąsiad za drzwiami obok może, co prawda popaść w trudności, jednak ciebie to nie dotyczy, więc po co się tym przejmować.....

 

Nowy społeczny kontrakt demokracji został ratyfikowany wzdłuż i wszerz wszystkich zachodnich stolic: - znaleźć go można wewnątrz oraz pomiędzy skonfiskowanymi samochodami, niekończącymi się kolejkami powstającymi przed social secret service (niejasny kontekst – przyp. tłum.) torturowaniem rozgrywającym się wewnątrz komisariatów, specjalnymi ofertami nowych telefonów komórkowych, płaskoekranowymi telewizorami, zasiłkami dla bezrobotnych, problemami psychologicznymi i samotnością, przypływami nacjonalistycznej dumy i niespłaconymi ratami pożyczki. Co najważniejsze, żadna z tych rzeczy nie została przez nikogo narzucona siłą, ani nie wprowadzono jej na polecenia generałów jakiejś junty. Są to "wspaniałe zdobycze ludzkości". Dlatego właśnie twierdzimy, że demokracja jest techniką i umiejętnością sprawowania władzy, rozumianą inaczej niż jako ucisk. Kapitalizm jest szefem a demokracja jest jego rzecznikiem. Nie jesteśmy naiwni, by sądzić, że wybrana w wyborach garstka ludzi jest rzeczywiście temu winna. Oczywiście obejmują oni przedstawicielstwo porządku państwowego, "mężczyźni i damy honoru". Większość z nich w każdym razie nie może być traktowana poważnie. Główną rolą demokracji jest funkcjonowanie, jako "zasłona dymna" dla monstrualnej kapitalistycznej maszyny. To systemowy sklep usytuowany od frontu, wzniesiony na ekonomii mafii. To "pralnia brudnych pieniędzy", dbająca o "czysty wizerunek", dbająca o to, żeby każdy został opłacony (od tych pracujących na miejscach parkingowych aż do piosenkarzy) posiadająca swoją armię czyścicieli ( od formalnych sił policyjnych do para-państwowych agentów) i klientów (np. dumnych z siebie obywateli) zawsze płacących na czas.

 

Byłoby błędem z naszej strony gdybyśmy, nie wspomnieli w tym momencie o wzroście roli, jaką w tych stosunkach odgrywają dziennikarze. We współczesnej nam demokracji, media wzięły na siebie rolę mediatorów, pośredników, która tradycyjnie zarezerwowana była dla partii politycznych. To nie zbieg okoliczności, że wzrastającą falę politycznych oficjeli, tworzą osoby będące wcześniej dziennikarzami (w Grecji - przyp.tłum.). Stanowi to część rozwijającej się demokratycznej strategii komunikacji. Obecnie widoczne staje się to jak politycy i dziennikarza współdziałają ze sobą, ręka w rękę. Ich retoryka mogłaby wydawać się odmienna w wiadomościach TV i w talk showach, zależnie od tego, kto miałby się wypowiadać i w czyim interesie - niemniej jednak przyświeca im jeden wspólny kierunek -  uzasadnić i bronić demokracji. Wszystkie dyskusje i spory wygasają w tym punkcie. Aby to osiągnąć, fabrykują oni zmyślony dialog pomiędzy społeczeństwem i politykami, posługując się dziennikarzami w charakterze pośredników. Oto dlaczego odwołują się do prawdy demokratycznej "opinii publicznej". Tworzą "nienaruszalną" prawdę większości, której nikt nie ośmiela się kwestionować. Prawdę zawartą w badaniach opinii publicznej i statystykach. Oto jak opinia publiczna staje się zależna od partii politycznych i vice versa. Oto jak politycy i dziennikarze kształtują relacje społeczne, formując je zgodnie z własną wolą.

 

Równocześnie, relacje ulegają zmianie, jako że badania opinii publicznej, które w domniemany sposób wyprowadzane są ze społeczeństwa, ostatecznie do niego powracają, przekształcając to społeczeństwo w spektakl. W ten sposób ludzie, mają zawsze rację, tylko jako konsumenci.

 

W tym dziwnym klientelistycznym związku, demokracja, sprzymierzona z mediami, zmierza do tego, by kształtować zachowania społeczne. Zwłaszcza dziś, rozszerza się epidemia strachu. Z jednej strony mamy amerykańskich pracowników służb policyjnych, z ich wyimaginowanymi oświadczeniami oraz "informacyjnymi przeciekami" na temat bezwzględnych terrorystów, z drugiej zaś strony przejmujące nagłówki i opowieści o "wzroście przemocy" oraz "przemocy i zagrożeniu" tworzone przez dziennikarzy. W ten sposób ściśnięciu i wymieszaniu ze sobą wzajemnie ulegają różne sprawy i kontrastujące ze sobą incydenty -  napady na banki z falą kradzieży kieszonkowców, podpalenia z mafijnymi interesami, porwania bogatych ludzi z kryminalnym handlem, stawiając na równi cenę za schwytanie trzech towarzyszy ( chodzi prawdopodobnie o osoby zatrzymane i podejrzewane o działalność w KKO - przyp. tłum.) z tymi, którzy usiłowali zamordować Kunevę...(robotnica, imigrantka oraz syndykalistka Konstantina)

 

W ten sposób, przywrócone zostaje zapotrzebowanie na bezpieczeństwo oraz produkuje się ideologię terroru. Przytaczamy te przykłady, ponieważ, traktując je jak wskazówki, możemy uświadomić sobie prowizję pobieraną z tytułu przeprowadzania operacji, jaką jest demokracja. Wszystkie stwierdzenia i zawiadomienia, o których wspomnieliśmy powyżej w rzeczywistości nie służą temu by stanąć twarzą w twarz z problemem "przestępczości". "Przestępczość" ta służy częściowo pewnym interesom państwa. Dlatego też ich celem nie jest właściwie ani bezpieczeństwo ani porządek, lecz ich spektakularne odzwierciedlenie. Dokładnie to samo dzieje się z demokracją. Kiedy państwowy minister policji deklaruje, że nie zamieni Aten w miasto policyjne, kiedy spotyka się z lokalnymi przedstawicielami władzy, aby przedyskutować kwestię przestępczości i kiedy wyjaśnia, że policyjne wydziały i parlament pozostaną "nieuzbrojone", broniąc w ten sposób wolności demokratycznych swobód,  to po prostu nie mówi on wówczas prawdy. Ponieważ w rzeczywistości demokracja jest spektakularnym odbiciem i substytutem wolności. Żadna wolność nie może istnieć tak długo jak długo istnieć będzie demokracja.

 

Oczywiście, nawet gdyby pomimo tych technik i sztuczek, demokracja zaistniała w swojej esencji, nigdy nie zrozumielibyśmy aksjomatu odwołującego się do "obiektywnego" prawa większości przedkładanego ponad prawo mniejszości. Historia udowodniła, że nie powinniśmy mieć żadnego zaufania wobec opinii mas. Osoby, które chętnie przyswajają dla swoich potrzeb termin "lud", które wypowiadają się jako "my ludzie, którzy za wszystko płacimy", porzucają każdą twórczą, indywidualną pewność siebie i pozwalają sobie na dryfowanie za mitem swoich liderów. Tacy są ludzie. Hałaśliwa masa z opuszczonymi głowami, nieustającym narzekaniem, nędzną mentalnością tłumu, degradującą życie do poziomu powtarzalnych operacji i sekwencji zasad. Brak jest dobrych powodów abyśmy mieli szanować jej sądy i wybory. Pragniemy świata w którym każdy indywidualnie weźmie na siebie swoją odpowiedzialność, zakomunikuje swoje myśli, dokona wymiany argumentów, będzie miał odwagę wyrażenia swojej opinii nawet jeśli zakwestionuje ją większość,  i zrobi to bez ukrywania się za przedstawicielami i pośrednikami.

 

Wyborcy w demokracji nigdy nie są usatysfakcjonowani swoim życiem ani środowiskiem w jakim żyją. Zawsze na coś narzekają, irytują się czymś, są źli i protestują - ale co każde cztery lata opakowują swoje sumienie kartą do głosowania, raz jeszcze wspierając system. Odraczają do następnych wyborów, rozstrzygające decyzje dotyczące ich życia, wierząc, że zajmą się tym, gdy do władzy dojdzie ktoś bardziej odpowiedni, bardziej właściwy i sprawiedliwy, niż rządzący dotychczas. Uparcie nie chcą przyznać, że nikt poza nimi samymi nie jest zdolny do tego, by zarządzać ich życiem, bo jak inaczej byli by w stanie stawać naprzeciw próżni ich życia, lat rezygnacji, całego życia niewoli - musieliby przyznać, że dotąd byli niewolnikami. Że byli ofiarami fałszu - a nikt nie jest skłonny poniżyć się w taki sposób, przyznając się do czegoś takiego. Wolą oni zawsze winić innych, niekompetentnych polityków, cudzoziemców, terrorystów, wszystkich tylko nie siebie. Nikt z nich nie naruszy swojego ego, nawet, jeśli przez resztę czasu, będzie pozwalał sobie na to by deptał go system. Jednakże dla nas podstawową sprawą jest zakwestionowanie i zerwanie z każdym dominującym systemem, nieważne jak bardzo przedstawiany byłby on jako liberalny. Zdajemy sobie sprawę, że moc zarządzania naszym życiem leży w nas samych - i decyzja jak powinniśmy żyć należy do nas. Coś, zrozumienia czego, odmawiają głosujący w wyborach: że władza ich jaźni, pozwala wznieść się poza ustanowione bariery, zakazy, wartości moralne, ideały, aby samodzielnie zdefiniować własne Ego. W efekcie przekonani jesteśmy, że wyborcy, w dużej mierze sami odpowiedzialni są za to, co się z nimi dzieje, ponieważ są to ich własne wybory i decyzje życiowe, uwieczniające rzeczywiste warunki w jakich żyją.

 

"… Wszystko co budzi nasz strach jest konsekwencją systemu, a ten, który wywołuje terror to wyborca siedzący wewnątrz nas, ten który podtrzymuje system..."

(Fragment wywiadu z więźniem V. Stefanokosem)

 

Pośród tego wszystkiego, ruch nowej partyzantki miejskiej "... nie jest suchą propozycją polityczną ale rewolucyjnym wymiarem ludzkiego problemu egzystencjalnego. Przejście do nielegalnych działań obala ograniczenia nędzy, rutynę przetrwania i urzeczywistnia rewolucyjne istnienie"

(Grupa Rewolucyjnej Solidarności Międzynarodowej "Christos Kassimis").

 

Rozpocząć walkę oznacza przestać patrzeć na siebie oczami systemu, pozwolić sobie, aby nie być już determinowanym przez przymus, zostać uwolnionym od lęku. Ta bliska potrzeba wyzwolenia może zrealizować się wewnątrz grup partyzanckich i rewolucyjnych sojuszy. To zrozumiałe, że wróg rozprawia się z tym przedsięwzięciem stosując język kłamstw i kalumni. Nie robi na nas wrażenia, że demokratyczne resorty propagandy po raz kolejny uciekają się do tanich forteli takich jak "teoria naczyń komunikacyjnych" (policja uważa, że niektóre grupy miejskiej partyzantki mają wspólnych członków - przyp. tłum.). Domniemanie istnienia centralnego dyrektoriatu, wielkiego szefostwa, jakichś wyspecjalizowanych konstruktorów bomb oraz wspólnego rewolucyjnego funduszu, ma na celu izolację ruchu nowej guerilli i zaprezentowanie jej, jako roboty mrocznej kliki osób o podejrzanych powiązaniach. Jednak w praktyce, rzeczy mają się o wiele prościej. Sumienie i determinacja niektórych osób, aby zerwać z nawykiem przetrwania są wystarczające by przejść od oporu do ataku, by postawić na porządku dziennych kwestie wyzwolenia - nie w jakiejś nieokreślonej przyszłości dotyczącej przyszłych generacji, lecz w permanentnej teraźniejszości; tu i teraz, dla ich własnego ja - oto jak powstaje grupa partyzancka. Jednak nasz przeciwnik chce by historia powtórzyła się jako farsa. "Teoria naczyń komunikacyjnych" jest kalką techniki stosowanej w latach po zakończeniu dyktatury, "teorii kropelek" (prawdopodobnie jest to nawiązanie do terminologii z dziedziny fizyki/chemii i chodzi tu o „teorię skraplania” – przyp.tłum.). Wówczas kłamstwo polegało na twierdzeniu, że w grupach partyzanckich oraz konfliktach społecznych tamtego okresu, uczestniczą osoby związane z juntą i faszystami, starające się zdestabilizować demokrację i doprowadzić do powrotu junty. Wtedy, również przypuszczano istnienie jakichś "mrocznych centrów decyzyjnych i wspólnego dyrektoriatu", To stała taktyka państwa, kiedy nie chce ono czegoś przyznać, "wyjaśnianie" tego w wygodnym dla niego kierunku. Władza zniekształca historię starając się zapobiec rozszerzaniu się praktyki wojny partyzanckiej. Ponieważ oczywiste jest odtąd istnienie wzdłuż całej Grecji rozpowszechniającej się sieci partyzanckiej, wraz ze starymi i nowymi anarchistycznymi grupami podpalaczy, organizacją Anarchiści Czynu w mieście Kavala, oraz atakami szturmowymi w centrum miast, jak te, które miały miejsce w Grudniu, wszystko to dowodzi, że tylne linie (prawdopodobnie chodzi tu o zaplecze systemu – przyp.tłum.) nie będą już nigdy więcej bezpieczne na całym kapitalistycznym terytorium Grecji.

 

Zgodnie z tą strategią, w sobotni wieczór 9 stycznia, umieściliśmy ładunek wybuchowy na dziedzińcu parlamentu, obok pomnika nieznanego żołnierza. Dwaj towarzysze weszli na dziedziniec, podczas gdy pozostali dwaj oczekiwali nieco dalej, jako grupa wsparcia. Dwaj policjanci, którzy stali w pewnej odległości, mniej więcej osiem metrów od punktu, w którym pozostawiliśmy ładunek wybuchowy, i którzy pozostawali tam od bardzo długiego czasu, nie niepokoili nas więc spokojnie zabraliśmy się do dzieła. Jeśli chodzi o obszar uznawany za rzekomo "niedostępny”, odpowiadamy, że determinacja, planowanie i wyobraźnia uzbrajają rewolucjonistów w taki sposób, że są oni w stanie sięgnąć ku temu, co uznaje się za „nieosiągalne”. Imponujący, królewski budynek, świątynia demokracji, otoczony najostrzejszymi systemami nadzoru i dużą ilością policjantów, którzy nie stanowili przeszkody dla naszej decyzji. Decyzji, by bez żadnych moralnych wahań naruszyć ten symbol, ten prestiż demokracji. Każde miejsce ma swoje słabe punkty, a nasza satysfakcja z jego odnajdywania nigdy nie wygaśnie. Teraz w związku z grą informacyjną (prowadzoną przez państwo - przyp. tłum.), kilka słów odnośnie domniemanego pozostawania straży prezydenckiej na miejscu ataku, przedstawianego, jako bohaterska akcja, co najpowściągliwiej mówiąc jest niedokładnym opisem. Oczywiście prawda, o czym wiemy równie dobrze jak nasz przeciwnik, jest taka, że przed eksplozją zostali oni przesunięci w górną część dziedzińca, po to by zapewnić im osłonę. Tak samo jak policyjni eksperci od ładunków wybuchowych, wiemy, że każdy, kto pozostawałby w promieniu dziesięciu metrów (od wybuchu) zostałby, co najmniej zraniony.

 

Na koniec chcemy także zwrócić uwagę na fakt, że oczywiście z grubsza cztery miesiące po naszej domniemanej likwidacji, pozostajemy aktywni. Widowiskowa fiesta po rajdzie na dom studenta, w którym nie znaleziono absolutnie żadnych dowodów na jego związki z naszą organizacją, uwidoczniła skłonność systemu do wymierzania zemsty: ludzie stają się celem ataku państwa, inni zostają zatrzymani bez sądu, oskarżenia nie mają końca, a wszystko w oparciu o polityczną tożsamość tych osób, bez najdrobniejszej poszlaki wskazującej na związki z nami. Nasza organizacja nie ucierpiała w wyniku któregokolwiek z tych uderzeń, wręcz przeciwnie, stale rośniemy w siłę, jako część Rewolucyjnego Rozwoju. W każdym razie nasze akcje mówią same za siebie. Nie powinniśmy okazywać wobec demokracji żadnego szacunku, tylko gniew i atak.

 

ŻĄDAMY NATYCHMIASTOWEGO UCHYLENIA WSTĘPNYCH ZATRZYMAŃ TRZECH OSÓB OSKARŻONYCH O PRZYNALEŻNOŚĆ DO KONSPIRACYJNYCH KOMÓREK OGNIA

 

ŻĄDAMY PRZERWANIA DOCHODZEŃ SĄDOWYCH WOBEC OSÓB, KTÓRYM ZARZUCA SIĘ ZWIĄZKI Z NASZĄ ORGANIZACJĄ

 

DALSZE ICH PRZETRZYMYWANIE W CHARAKTERZE ZAKŁADNIKÓW BĘDZIEMY ODCZYTYWAĆ, JAKO ZAPROSZENIE DO INTENSYFIKACJI NASZYCH ATAKÓW

 

Nie zapomnieliśmy o Miejskich Partyzantach i Nieposłusznych Bojownikach, którzy stracili swoje życie w walce z systemem, w imię godności i wolności, Ch.Kassimisie, Ch. Tsoutsouvisie, M. Prekasie, Ch. Marinosie, Ch. Temperekidisie.

 

Przesyłamy naszą solidarność do bojownika guerilli Dimitrisa Koufonidasa, który uwięziony, przebywa w białych celach demokracji.

 

PARTYZANCKA GRUPA TERRORYSTÓW - KONSPIRACYJNE KOMÓRKI OGNIA

 

 

W wersji angielskiej opublikowano: 18 stycznia.2010 r. na stronie After the Greek Riots:

 

http://www.occupiedlondon.org/blog/2010/01/18/172-%E2%80%9Cdemocracy-shall-not-win%E2%80%9D-full-text-of-the-communique-by-the-guerilla-group-of-terrorists-conspiracy-of-the-cells-of-fire-on-their-attack-at-the-greek-parliament-january-9/

 

Teledysk dodany przez redakcję: baader-meinhof.org.pl

 

 

Zmieniony ( Czwartek, 04 Luty 2010 17:19 )
 
"Bądźmy realistami, żądajmy tego, co niemożliwe."

Ernesto Guevara

bottom